Budowanie relacji i obserwacja uczniów

0
245

II tydzień pracy w klasie 1. Uczniowie co dzień zaskakują mnie swoją dojrzałością emocjonalną, poziomem rozwoju społecznego i umiejętnościami komunikacyjnymi (czapki z głów i owacje na stojąco dla ich nauczycielek z przedszkola, nawet nie umiem sobie wyobrazić ogromu pracy, którą włożyły w kształtowanie i wychowanie dzieci).

PONIEDZIAŁEK

Pierwszy dzień tygodnia zaczynamy od spotkań w bibliotece. Czekając na uczniów przed wejściem skupiałam się na tym, aby poświęcić całą swoją uwagę dzieciom. Po wyczerpującym tygodniu miały czas ochłonąć w weekend, nie chciałam jednak aby miały problem z określeniem naszej relacji, z uwagą słuchałam o weekendowych atrakcjach, zachęcałam dzieci do rozmów między sobą, ze szczególnym uwzględnieniem dziewczynki, która w poprzednim tygodniu chorowała i nie uczestniczyła w zajęciach. Czasem dwa dni przerwy mocno wpływają na zachwianie pewności siebie w kontaktach z innymi dziećmi i wychowawcą – starałam się tak przygotować do naszych rytuałów o poranku, aby moi uczniowie nie zaczęli wątpić w wypracowaną współpracę.
Jak ustaliliśmy poprzednio, po wejściu do biblioteki uczniowie mają 25 minut na czytanie/oglądanie dowolnie wybranych książek i czasopism. Niektórzy łączą się w pary, inni samodzielnie i niezależnie chowają się w jakimś kącie z lekturą. Zaangażowałam drużynę alarmową do przypomnienia co się działo w zeszłym tygodniu podczas takiego spotkania oraz objaśnienie uczennicy, która nam wcześniej nie towarzyszyła jakie zasady obowiązują nas w bibliotece.
Następnie razem zjedliśmy II śniadanie i rozmawialiśmy na temat książek, które oglądali. Po przerwie wspólnie przeczytaliśmy dwie książki o wakacjach – tematyce naszego aktualnego projektu. Dzieci tak jak poprzednio, zadawały pytania i rozmawiały na temat treści książek.


W drodze porotnej do naszej placówki, poprosiłam aby to jeden z uczniów poprowadził nas drogą, którą przyszedł rano z tatą. Zamierzam w ten sposób sprawdzić jak dzieci radzą sobie z orientacją w terenie, kierunkami, przewodzeniem grupie i stosowaniem się do ustalonych zasad (np.: zasad ruchu drogowego).

Podczas porannych rytuałów w kręgu uczniowie mieli powiedzieć co myślą o drodze, którą wybrał G., dziękowali za jego pomoc w znalezieniu drogi do szkoły („bez niego przecież byśmy nie trafili!”;)), sugerowali inne rozwiązania i analizowali czy zostały naruszone jakieś z naszych zasad (zatrzymywanie się przed jezdnią aby poczekać na moją ocenę sytuacji, powtórne sprawdzenie czy nic nie jedzie „lewa, prawa, lewa”, trzymanie się prawej strony chodnika, aby nie przeszkadzać innym itd.).

Uczniowie tego dnia mieli przynieść do szkoły pamiątki i zdjęcia z wakacji. Podczas zajęć, każdy z nich miał 7 minut na opowiedzenie o swoich wakacjach – pilnowałam czasu, przypominałam o tym aby inni uczniowie uważnie słuchali mówców – w ten sposób bardzo efektywnie przećwiczyliśmy kilka kluczowych umiejętności:

– planowanie wypowiedzi tak, aby zmieścić się w czasie (nad tym jeszcze popracujemy ale spodziewałam się dużo większej liczby „jeszcze tylko…”),

– nie odchodzenie od wątku głównego, dostosowywanie wypowiedzi do prezentowanych treści,

– krytyczne myślenie,

– selekcja najważniejszych informacji,

– zadawania pytań związanych z treścią wypowiedzi… I wiele innych.

Ponieważ w weekend zawieszono nam w klasie tablice, w końcu mogliśmy właściwie przeprowadzić poranne rytuały wraz z ustaleniem planu dnia i przyczepieniem konkretnych etykiet na jednej z nich.

Po południu wykonywaliśmy na podwórzu ćwiczenia ogólnorozwojowe i staraliśmy się pozbyć nadmiaru energii przed warsztatami dla majsterkowiczów przygotowanymi przez jedną z mam. Podczas warsztatów uczniowie stworzyli namiot do sali rekreacyjnej.

WTOREK

Trudny dzień. Opisuję go chwilę przed północą, zatem miałam czas przeanalizować dokładnie co się stało i jakie błędy popełniłam. Z perspektywy kilku godzin, wydaje mi się, że ostatnie godziny zajęć sama sobie bardzo utrudniłam. Do rzeczy. Rano przygotowałam zalaminowane materiały do stworzenia planu dnia. Podczas porannych rytuałów porozmawialiśmy o samopoczuciu, poprzednim dniu. Jak codziennie odznaczyliśmy na naszym kalendarzu kolejny dzień i omówiliśmy co się działo w mijających dniach. Razem wybraliśmy kolejność aktywności na kolejne godziny i każdy z uczniów miał możliwość przykleić do tablicy przynajmniej jedną tabliczkę. Nauczyłam dzieci pląsu harcerskiego „Miczitanka” i przeszliśmy do ustalonych zajęć. Wykonaliśmy ilustracje do naszych opowieści z wakacji i nauczyliśmy się towrzyć i zapisywać tytuły zgodne z przekazem dzieła sztuki. Zauważyłam, że tego dnia moja grupa była bardziej rozkojarzona, miała trudności z utrzymaniem koncentracji (wszyscy na raz – było naprawdę ciężko), byli bardziej hałaśliwi niż zwykle. Postanowiłam wydłużyć czas przerwy na zewnątrz i dać im wybiegać tę energię. Pogoda nie dopisywała, choć nie padało. Nie wiem dlaczego ale zaczęliśmy rozmawiać o indiańskich tańcach na wywołanie deszczu i ponieważ grupa szybko zainteresowała się tematem pokazałam im kilka kroków tańców, które obserwowałam w Kolumbii, jako właśnie choreografię na przyciągnięcie opadów. Zbieg okoliczności sprawił, że niebo zasnuło się czarnymi chmurami i dzieciaki były zachwycone swoją sprawczością i mocą. Stwierdziły jednak, że kolejnym etapem byłoby nauczenie się jak przywołać słońce i przegonić chmury. Stworzyłam więc układ i na tę okazję. I tak dzieci, zamiast biegać, krzyczeć i swobodnie odpoczywać, miały po prostu kolejne zajęcia, choć ruchowe. Nie pomyślałam o tym, że po chwili odczuję skutki takiego zaniedbania.

Obiad, stałe obowiązki, czekanie na posiłek, unikanie jedzenia i sprzątanie – niekoniecznie atrakcyjne czynności dla 5-7 latków. Energia wręcz ich roznosiła. Zamiast wyjść kolejny raz na dwór i dać im 15 minut na wybieganie się, chciałam poradzić sobie z narastającym problemem – ignorowaniem przez niektóre dzieci moich próśb. Po przerwie na zabawy w sali relaksacyjnej, zgodnie z planem przeprowadziliśmy zajęcia z elementami mindfulness i medytacji. Miałam wrażenie, że dwójka uczniów zaraz ucieknie oknem. Ponieważ jeszcze wtedy nie rozumiałam co nie działa, co zrobiłam źle, zamiast odpuścić, wierciłam im dziurę w brzuchu prosząc o współpracę i wspólne zastanowienie się, nad sposobami aby unikać takich sytuacji w przyszłości. Podczas rozmowy w kręgu kończącej nasze zajęcia starałam się mówić o moich odczuciach i refleksjach związanych z tym dniem. Uczniowie starali się mnie słuchać, widziałam zrozumienie w ich oczach, gestach, ale mimo wszystko nie byli w stanie wysiedzieć w miejscu czy skupić się na dłużej niż pół minuty. Uprzedziłam Martę, naszą Panią od warsztatów botanicznych i zoologicznych jak wyglądała sytuacja i zasugerowałam, że dzieci powinny się wybiegać zanim zaczną zajęcia. Marta po kilku warsztatach z grupami przedszkolaków powiedziała mi, że tego dnia nie tylko ja miałam problemy z uczniami i ich energią i żebym się nie martwiła, bo przygotowała dla nich grę terenową.

Czasem zapominam, że nie mam wszystkiego pod kontrolą, że warunkują nas nie tylko dobre chęci i usposobienie ale mnóstwo innych czynników. Na przyszłość postaram się o tym pamiętać i chętniej improwizować podążając za potrzebami dzieci.
Mimo trudnych emocji tego dnia, zauważyłam jak szybko udało nam się w grupie wypracować pewne elementy współpracy: sprzątanie po obiedzie, wspólne zabawy, znajomość rytuałów, drużyny alarmowe, to tylko kilka przykładów już sprawnie funkcjonujących stałych punktów naszego programu.

ŚRODA

Kolejny dzień rozpoczęty w biblitece. Z tym, że tym razem wspólnie przeszliśmy pierwszy ważny proces – wyrabianie karty bibliotecznej. Uczniowie cierpliwie czekali na swoje dokumenty, w międzyczasie wybierając najbardziej interesujące pozycje i zapoznając się z warunkami wypożyczania i zwracania książek. Ze względu na chęć wykorzystania pięknej pogody, postanowiłam, że wspólne czytanie odbędzie się już w naszym ogrodzie, zatem po II śniadaniu, posprzątaliśmy po sobie, odłożyliśmy wszystko co trzeba na swoje miejsce i ruszyliśmy na spacer do placówki. Tym razem wybraliśmy inną drogę – kolejny uczeń pokazał nam, którędy przyjeżdża ze szkoły rowerem. Po powrocie przeczytaliśmy książkę: „O niezywykłym chłopcu, który pożerał książki”, porozmawialiśmy krótko o najbardziej znanych związkach frazeologicznych i metaforach (w kontekście tych padających w tekście), opowiedzieliśmy sobie, jakie najśmieszniejsze związki usłyszeliśmy w naszych domach.

Odbyliśmy pierwszą lekcję języka hiszpańskiego (nauczyliśmy się liczyć do 10, przedstawiać i „przybijać piatkę” w tym języku:)) i porozmawialiśmy o nadchodzącym piątku immersion oraz o ich obawach z nim związanych.

Po obiedzie i wspólnym sprzątaniu chciałam poobserwować proces twórczy i odnotować poziom kreatywności, myślenia poza schematami i innowacyjność dzieci. Dlatego jednynym poleceniem podczas zajęć artystycznych było: „Możecie zrobić co chcecie”. Po 5 minutach pytań: „a flamastrem mogę?”, „a na kolorowej kartce mogę?”, „a plasteliną…?” zaczęłam zauważać, że wolność wyboru nie przytłoczyła dzieci, co często się zdarza w takich sytuacjach. Zależy mi, żeby w procesie naszej współpracy wzmacniać otwartość na nowe wyzwania, chęć podejmowania „ryzyka”, kształtować umiejętność podążania za intuicją i własnymi potrzebami oraz wspierać naturalną ciekawość i potrzebę ekspresji. Aby wiedzieć od czego zacząć musiałam zacząć od wnikliwej obserwacji ich aktualnych możliwości. W efekcie powstał jeden niezywkle kreatywny pomysł, jego dwie kopie, kilka przedmiotów praktycznych „robię to, bo mi się przyda…” oraz prace „do powieszenia na ścianie”. Wnioski wyciągnęłam – wiem, jaki kierunek działań obiorę w kolejnych tygodniach:).

CZWARTEK

Najważniejszym wspomnieniem z tego dnia jest widok grupy, która podczas wspólnego sprzątania śpiewa piosenkę, której nauczyliśmy się tego dnia w porannym kręgu. Wzruszyło mnie ich zaangażowanie i zakres wypracowanej współpracy. Samodzielność w najpiękniejszym wydaniu.

LINK DO NAGRANIA ZE WSPÓLNEGO SPRZĄTANIA

Kolejny raz ćwiczyliśmy liczenie (ciekawostka – dodajemy i odejmujemy już w 3 językach!), uzupełnialiśmy karty pracy, jedni dłużej, inni krócej. Uczniowie, których zadania znudziły po 20 minutach mogli pójść do drugiego pomieszczenia i w ramach czasu, który miał być poświęcony na pracę tworzyli kolejne kroki do naszej choregorafii tańca słońca i deszczu. Kroki poznaliśmy i wspólnie przećwiczyliśmy podczas późniejszej przerwy na świeżym powietrzu. Mogłam zaobserwować, że niektórzy uczniowie czerpali ogromną radość i satysfakcję z uzupełniania kart pracy. W poniedziałek zamierzam sprawdzić, czy wynikało to z formy pracy czy może tematyki zajęć.

Po obiedzie i sprzątaniu wykorzystaliśmy zebrane w placówce kartony i pudełka jako bębny i spróbowaliśmy wyczuć rytm piosenek, które poznaliśmy w ostatnich dniach. Jednym z ćwiczeń było włączanie kolejnych osób do gry po kolei, wskazując palcem w odpowiednim momencie, innym wspólna gra w jednym rytmie każdym na swoim „instrumencie” oraz najciekawsze rozwiązanie według dzieci, włączanie etapowe do gry kolejnych uczniów poprzez położenie dłoni na dłoni grającego od początku (wieża z rąk). W rozmowie dzieci doszły do wniosku, że ciężko jest się czasem zgrać, dlatego trzeba dużo ćwiczyć!:))

Dzień zakończyliśmy tworzeniem przeróżnych grzechotek (moja była stworzona wyłącznie z papieru, niektórzy uczniowie wykorzystali rolki papieru, inni plastikowe nakrętki z butelek po płynach do kąpieli, żołędzie, kasztany, monety, inne plastikowe przedmioty itp.), które moglibyśmy wykorzystać podczas wspólnych śpiewanek przy ognisku.

PIĄTEK

Dzień immersion. Zajęcia w całości prowadzone są w języku angielskim – w założeniu. Oczywiście w sytuacjach trudnych, konfliktowych, czy problemowych, wynikających z poziomu trudności przekazywanych treści, czasem trzeba powiedzieć/poprowadzić coś w języku ojczystym. Od 9:00 uczniowie w parach, na zmianę w odstępach półgodzinnych odbywają zajęcia z jazdy konnej. W tym czasie z resztą gram w gry, rozpoczynamy dzień, rozmawiamy po angielsku (choć dzieci jeszcze głównie po polsku) o tym co planujemy na weekend lub co robiliśmy poprzedniego wieczoru. Poprosiłam jedną uczennicę, aby wytłumaczyła mi grę w szachy (wiem, wstyd mi strasznie, muszę nadrobić lata zaniedbań w tym temacie), ja po angielsku, P. po polsku – dogadałyśmy się świetnie i rozegrałyśmy próbną partię (oczywiście przegrałam:)). Inni uczniowie co jakiś czas włączali się w naszą rozmowę, dodając kolejne instrukcje, próbowali również ratować mój honor w grze. Następnie poprowadziłam krótkie ćwiczenia sprawdzając czy i w jakim stopniu uczniowie rozumieją polecenia i instrukcje (nazwy czynności).

Po powrocie wszystkich dzieci poprowadziliśmy pierwsze rozmowy w kręgu w całości przeprowadzone w języku obcym. Ustaliliśmy plan dnia, zawiesiliśmy tabliczki na tablicy magnetycznej.
Tego dnia liczyliśmy i pisaliśmy w języku angielskim, wspólnie czytaliśmy i rozmawialiśmy o lekturze („The Pirates Next Door: Starring the Jolley-Rogers”). Po obiedzie przyjechała do nas na warsztaty jedna z mam – z zawodu lekarz medycyny ratunkowej – która poprowadziła z dziećmi zajęcia z zakresu pierwszej pomocy.

Tego popołudnia odbyło się ognisko – świętowanie kooperatywy edukacyjnej Ponad Horyzont. Mieliśmy okazję poznać się bliżej, podziękować sobie nawzajem za zaangażowanie, wkład pracy w stworzenie placówki i życzyć powodzenia w dalszych staraniach. Posłuchaliśmy również o pierwszych osadach w Warszawie oraz spróbowaliśmy fantastycznych wyrobów z „Wioski Żywej Archeologii” znajdujacej się przy Domu Kultury „Świt” na Targówku. Razem z uczniami pokazaliśmy rodzicom nasze tańce i zaśpiewaliśmy piosenki, które poznaliśmy.

Kolejny tydzień dobiegł końca w fantastycznej atmosferze. Znamy się coraz lepiej, sprawnie przechodzimy proces adaptacji (wszyscy!:)). Nie mogę cię doczekać aby sprawdzić na własnej skórze, o czym będę mogła napisać w przyszłym tygodniu.