Konferencja Międzynarodowa „Teacher in Europe” Zwolle 2018 – dzień 3

0
1571

Przyszedł czas na opis ostatniego dnia zmagań uczestników i trenerów podczas Konferencji Międzynarodowej „Teacher in Europe” Zwolle 2018. Jeśli wcześniej nie czytałeś wpisów dotyczących pierwszego i drugiego dnia – polecam zacząć od początku, na pewno taka kolejność czytania przyniesie więcej korzyści:)).

 

Z poniższego zdjęciu programu można wywnioskować, że na zakończenie organizatorzy zwolnili tempo i intensywność zajęć – nic bardziej mylnego. Terminy przesłania prac i prezentacji multimedialnej, czas na przygotowanie całej grupy do wystąpienia publicznego, ostatnie pytania i poprawki, wstępne prezentacje i oceny, wspólny posiłek, zdjęcia, wręczanie upominków i ostatnie rozmowy o utrzymaniu kontaktu i dalszej pracy – to wszystko miało miejsce na przestrzeni niespełna 8 godzin.

Dzień rozpoczęliśmy od wspólnej kawy i przydzieleniu ostatnich zadań zespołom projektowym. Następnie wszyscy udaliśmy się na spotkanie z organizatorami, podczas którego dokonali aktualizację zmian w grafikach by na koniec porannej rutyny przejść do niezwykle poruszającego wystąpienia.

 

„Miałem 30 lat… Dużo się uczyłem, pracowałem. Minęło 9 lat, a ja mam lat 15. Jak to się stało? Jak to możliwe, że będąc ojcem, mężem czuję się znowu jak nastolatek, jakbym od nowa zbierał doświadczenia życiowe, jakby wszystko co kiedyś znałem i stosowałem w życiu było nieaktualne? Powiem więcej… To już 3 raz kiedy rozpoczynam swoje życie na nowo(…)”

 

Autorem przemówienia był student z wydziału pedagogiki, Zakwan Alhalabi – syryjski uchodźca. Opowiadał on o trudach ucieczki z kraju ogarniętego wojną, o decyzjach, które nie sposób podjąć, o ryzyku i strachu – nie chciał on jednak nas wzruszyć czy prosić o współczucie. Pokazał nam historię człowieka, który już raz był dorosły, znał język, zdobył dyplom, wykonywał zawód nauczyciela. Człowieka, który w pewnym momencie w swoim życiu musiał ratować swoją rodzinę i uciec do Turcji, gdzie szukał schronienia, pracy i przyszłości. Nauczył się nowego języka, starał się poznać obyczaje i przyzwyczaić do nowych warunków. Po kilku latach jednak sytuacja w Turcji się zmieniła, brak pracy, napięta atmosfera wewnątrz kraju, brak możliwości rozwoju na odpowiednim poziomie – w efekcie rodzina znalazła sposób na przeprowadzkę do Holandii. I kolejny raz, bez języka i doświadczenia, którego wymagano do rozpoczęcia pracy w zawodzie, mężczyzna po raz kolejny postanowił zawalczyć o swoje życie. Ucząc się holenderskiego i angielskiego,  studiując na wydziale pedagogicznym, robiąc praktyki zawodowe stara się o lepsze jutro dla siebie i swojej rodziny.

 

Słuchając o doświadczeniach mówcy, zrozumiałam, że choć sama nigdy nie byłam w niebezpieczeństwie, ani nic nie groziło mojej rodzinie i bliskim, już 5 raz jestem dzieckiem w nowym kraju. Uczę się kolejnego języka (to już 5! Choć biegle posługuję się wyłącznie polskim, angielskim i hiszpańskim), staram się zrozumieć panujące w każdym kraju zasady i szanować wartości wyznawane przez mieszkańców danego kraju (we Francji przychodzi mi to z trudem…), szukam mieszkania, załatwiam ubezpieczenia, szukam pracy, staram się angażować w życie lokalnych społeczności, poznaję kultury… I za każdym razem zaczynam od nowa. Mam ogromne szczęście, bowiem mam świadomość, że w razie porażki (a zdarzają się) mam gdzie wracać, mam na kogo liczyć i wiem gdzie szukać pomocy. Zakwan nie miał takich możliwości, a mimo to nie poddaje się, ciężko pracuje i walczy o siebie.

 

Co ciekawe, zrozumiałam, że ambicje nie umierają w przypadku niektórych ludzi, niezależnie od warunków i trudności z jakimi przyjdzie im się zmierzyć. Wcześniej nigdy się nad tym nie zastanawiałam.

 

Przemówienie było krótkie, podziwiam odwagę autora, gdyż dopiero ucząc się języka angielskiego nie zważał na barierę językową czy błędy, które popełniał – jego umiejętności służyły mu do komunikacji, a ta, dzięki zaangażowaniu słuchaczy oraz mowie ciała i posiłkowaniu się innymi językami (w celu wyjaśnienia ewentualnych nieporozumień), przebiegała bez zarzutu.

 

Po zadaniu kilku pytań grupy ruszyły do pracy nad projektami, a liderzy i trenerzy udali się na ostatnie spotkanie przed prezentacjami w celu ustalenia warunków oceniania. Myślę, że warto wspomnieć na tym etapie, że wraz z Aleksandrą Monteirą (Portugalia) byłyśmy jedynymi trenerkami poniżej 35 roku życia, bez doświadczenia w tym zakresie, jako jedyne również nie pracujemy ze studentami na uczelniach pedagogicznych. I mimo tego, nie dość, że dano nam szansę na poprowadzenie autorskich warsztatów, to podczas spotkań trenerów traktowano nas na równi z innymi. Wszyscy słuchali naszych pomysłów i odnosili się do nich w dalszych rozmowach, poważnie podchodzono do naszej potrzeby wychodzenia z inicjatywą i chęci udoskonalenia pracy zespołów. Uważam, że to zaufanie, którym nas obdarzono zaowocowało większą pewnością siebie podczas podejmowania decyzji oraz oceniania zespołów. Nie wymieniłabym tego doświadczenia na żadne inne.

Ocenianie prezentacji nie należało do zadań łatwych, jak już kiedyś wspominałam, jestem osobą niezwykle krytyczną, staram się poprawiać co mogłoby być poprawione i nie zostawiam spraw niedokończonych. W związku z tym podczas rundy próbnych prezentacji starałam się, poprzez konstruktywną krytykę, wymienić elementy projektów, które można byłoby ulepszyć. Byłam konkretna i drobiazgowa – a jak się okazało niestety nie tego ode mnie oczekiwano. Na szczęście ja również, tak jak studenci, mogłam poprawić swoje podejście do zadania i podczas właściwych prezentacji nie popełniałam już tych samych błędów :). Podczas przerwy pomiędzy wystąpieniami, w czasie kiedy zespoły musiały nanieść poprawki na prezentacje multimedialne oraz wysłać swoje materiały prezentacyjne na platformę, trenerzy po raz ostatni spotkali się by przedyskutować ewentualne wątpliwości. To właśnie wtedy miałam czas omówić moje podejście do oceniania oraz uzyskałam wiele cennych rad od reszty zespołu.

 

Ostatnim etapem były finalne prezentacje, które poddawaliśmy ocenie w zespołach trenerskich (2-3 trenerów + 1 organizator) według wytycznych otrzymanych na jednym ze spotkań. Jak wspomniałam w artykule na temat drugiego dnia konferencji, najważniejszym celem projektu było zrealizowanie przez grupę poniższych wytycznych:

„Plan projektu obejmuje minimum 3 szkoły z 3 różnych krajów reprezentowanych na konferencji. Używając e-Twinning lub innych platform jako narzędzi współpracy studenci muszą stworzyć aktywności interaktywne dla uczestników projektu. Plan ma być w całości poświęcony idei <<zróżnicowania>> w tych krajach, stosując pomysły w wartościowy dla uczniów i społeczności sposób – nie wyróżniający folklor czy wyjątkowe zdarzenia, a podkreślający różnorodność jako część codzienności i codziennych aktywności. Cele projektu to między innymi:

  • kształtowanie empatii, umiejętność postawienia się w sytuacji innej osoby,
  • szerzenie świadomości indywidualnych właściwości takich jak subiektywna perspektywa i koncepcje,
  • wzmacnianie postawy doceniającej i czerpiącej wzorce i informacje z innych kultur.

Projekt powinien odwzorowywać praktyczne wskazówki i schematy koncepcji określonych podczas wykładów i warsztatów.”

Projekt musiał także posiadać zrozumiałe cele edukacyjne, adekwatne dla wybranej grupy wiekowej odbiorców.

„Cele nauczania związane są z szeregiem działań edukacyjnych, formatami pracy i kryteriami oceny w wybranym przedziale czasowym. Przykłady materiałów dydaktycznych (zadań itp.) są dostarczane podczas prezentacji. Plan projektu powinien być realistyczny i możliwy do osiągnięcia.”

Poniżej znajdziecie nagranie ostatecznego spotkania z zespołami projektowymi, możecie zobaczyć na czym mniej więcej polegało nasze „ocenianie” oraz jaką informację zwrotną przekazaliśmy (głównie ja, gaduła:)) jednej z grup.

***SPOILER ALERT*** Naprawdę zachwycili mnie swoim pomysłem. Jestem na etapie zbierania wszelkich niezbędnych informacji, wniosków i materiałów w celu opisania projektu „Emocje” na blogu! 🙂

 

Wszystkie wydarzenia tego dnia miały tę właściwość, że mijały niezwykle szybko, zatem na analizę i przemyślenia miałam czas dopiero w drodze powrotnej do Francji, a szkoda bo jeszcze tyle mogłabym się tam nauczyć!

 

Oczywiście na koniec, zgodnie z tradycją odbył się „spontaniczny koncert” z zastosowaniem dramy. Wszyscy wspólnie śpiewaliśmy piosenkę pożegnalną w podziękowaniu za organizację tak fantastycznego wydarzenia edukacyjnego.

 

Niesamowite jak wiele człowiek może doświadczyć i zrozumieć w zaledwie 3 dni. Zatem jeśli ktoś ma wątpliwości, zastanawia się  czy warto wybrać się na taką konferencję: jest to bezcenne przeżycie, polecam rozważyć zapis na kolejną edycję, która odbędzie się w Zwolle w dniach 8 – 10.05.2019

(Nie jest to forma reklamy – jedynie moja subiektywna opinia.)