Wymiana kulturowa – o tym jak to się stało, że uczę w szkole w Indiach

1
679

Z pozoru niewiele znaczący projekt „WYMIANA NAUCZYCIELSKA – ROZMOWY MIĘDZYNARODOWE”, który rozpoczęłam w marcu tego roku pomógł mi w spełnieniu jednego z największych marzeń. Jak to się stało, że rozmowy na temat systemów edukacyjnych z nauczycielami z kilku krajów, np.: Włoch, Hiszpanii czy Finlandii doprowadziły do realizacji celu równie szalonego co wartościowego?

Nigdy nie byłam bardziej świadoma znaczenia znajomości, również tych nawiązywanych za pośrednictwem internetu.

Zacznijmy od tego, że od początku istnienia bloga można zauważyć, że interesują mnie podróże edukacyjne, staże, praktyki, wymiany, praca w różnych miejscach na świecie. Sporo moich czytelników zgłasza się do mnie z pytaniami, w jaki sposób można wyjechać, jak uzyskać stypendia czy inną pomoc, od czego zacząć. Zdarzają się również takie osoby, które piszą do mnie by wymienić się doświadczeniami, porozmawiać o możliwościach oraz podzielić się ze mną swoją wiedzą na temat pracy w zagranicznych placówkach. Takimi osobami są między innymi Kasia Sosińska, autorka strony „PSZE PANI I JEJ ŚWIAT”, która uczyła języka angielskiego w szkołach publicznej i prywatnej w Wietnamie, aktualnie zaś naucza w przedszkolu w Chinach oraz Marcin Sztomberski, nauczyciel szkół międzynarodowych prowadzonych według programu IB, zajmujący się nauczaniem ekonomii między innymi w Chinach, Azerbejdżanie i ostatnio we Francji. Zarówno z Kasią jak i Marcinem przeprowadziłam wywiady do wspomnianego wyżej projektu. Rozmowy z nimi obudziły we mnie od jakiegoś czasu uśpioną potrzebę zmiany miejsca, wyjścia poza strefę komfortu (choć w zasadzie poza nią jestem stale choć w różnych sferach życia 😉 ). Z obojgiem utrzymuję kontakt i od czasu do czasu porównujemy swoje doświadczenia, komentujemy aktualne wydarzenia i kibicujemy sobie przy okazji nowych wyzwań. I tak pewnego dnia zauważyłam, że Marcin szukał poprzez FB osoby, która chciałaby wyjechać do pracy w placówce w Indiach. Zgłosiłam się w ciągu kilku minut.

W pierwszych dniach wypytywałam o szczegóły wyjazdu i kontraktu, nie oczekując jednak zbyt wiele. Nie lubię rozczarowań, dlatego staram się nie rozmyślać za dużo o tym „co by było gdyby”. I tak w międzyczasie moich wakacji w Bilbao w Hiszpanii zebrałam wszystkie niezbędne dokumenty i złożyłam aplikację. Początkowo wszelkie rozmowy prowadziłam z pośrednikiem – rekruterem z Indii. Po kilku dniach otrzymałam odpowiedź, iż zarząd szkoły jest zainteresowany moją kandydaturą, w związku z tym zostałam umówiona na rozmowę, która miała rozwiać pozostałe wątpliwości obu stron. Wszystko szło jak z płatka, dodatkowo kiedy dowiedziałam się, że mogę zabrać ze sobą swojego partnera (który w dokładnie tych samych miesiącach kończył projekt w związku z czym ma 3 miesiące wolnego przed rozpoczęciem kolejnego zlecenia), nie miałam już żadnych obaw. W tym okresie już cieszyłam się na zapas, ekscytowałam i opowiadałam rodzinie (przerażonej) o pracy w prywatnej szkole na południu Indii.  I jak to zwykle w takich sytuacjach bywa: gdy wszystko wydaje się być bezproblemowe, przysparza ich znacznie więcej niż by się można spodziewać.

O tym co się zawaliło i z jakiej przyczyny przeczytacie TUTAJ, zbyt długo by opowiadać o tym kolejny raz w tym poście:). (Z komentarzy wynikało, że była to jedna z lepiej napisanych przeze mnie historii, więc chyba warto zajrzeć 🙂 ).

Na szczęście rekruter pomógł wyjaśnić całą sprawę, dodatkowo niezwykle pomocny również w tej kwestii okazał się Marcin, który w kilku przykładach zaznaczył czego jeszcze nie powinnam robić oraz jakie zachowania mogą być źle odebrane. W kolejnych działaniach bardziej zwracałam uwagę na nazewnictwo / słownictwo / różnice kulturowe jednak od momentu tego „zgrzytu” nie czułam się pewnie w kontaktach z rekruterem. Wcześniejszy spokój i pewność, „że nikt mnie nie oszuka, nie porwie i nie zmusi do pracy” gdzieś zginęły. Poprosiłam dyrekcję o przekazanie danych kontaktowych do osób, które w poprzednich latach odbyły wymianę kulturową, sprawdzałam zgodność danych poprzez znajomych mieszkających lub pracujących w Indiach, zadawałam milion pytań. Mimo, iż w dalszym ciągu załatwiałam wizę nie byłam stuprocentowo pewna, że pojadę. Ten chaos trwał do momentu, kiedy udało mi się nawiązać kontakt z dziewczynami, które pracowały w szkole w latach 2015 i 2017. Poprosiłam je o zdjęcia z wymiany, ich historie, chciałam aby opowiedziały mi o problemach, z którymi się spotkały oraz jakie różnice kulturowe najbardziej warunkują trudności w kontaktach – jeśli się takie zdarzyły. Sabrine i Heloise wydawały się być ze mną szczere i opisały plusy i minusy jakie odnotowały podczas swojego pobytu w Indiach. Kończąc rozmowy obie zapewniły mnie, że jest to doświadczenie, które zmieni moje życie oraz, że w razie potrzeby czy wątpliwości mogę śmiało dzwonić i pisać.

 

I tak dzięki wsparciu kilku fantastycznych osób, pomocy Marcina i rekrutera, od ponad 10 dni piję poranną Masala Chai przygotowując się do zajęć w Pushpalatha British International School. Niezwykła gościnność dyrekcji, nauczycieli, rodziców i uczniów powala mnie na kolana każdego dnia, jestem otoczona ludźmi, którzy codziennie oferują mi swoją pomoc w razie potrzeby, towarzyszą mi w chwilach wolnych kiedy możemy na spokojnie porozmawiać i czegoś się od siebie nauczyć, służą radą i podpowiadają co powinnam zwiedzić, zobaczyć i doświadczyć. To, że moim celem jest nauczanie oraz zdobycie jak największej ilości nowych, nieznanych mi wcześniej kompetencji to jedna strona medalu, okazuje się bowiem, że Indie to kraj, w którym faktycznie najwięcej można się nauczyć o samym sobie.

Rozpisując się w formie typowo pamiętnikowej, chciałabym przekazać Ci, że:

  • wyjazdy na staże/ wymiany zagraniczne są możliwe, trzeba tylko szukać, szukać, szukać i otaczać się osobami, które mogą mieć na ich temat jakieś informacje,
  • jest mnóstwo stron organizacji, które zajmują się wyszukiwaniem ofert pracy w różnych zakątkach świata (jeśli zgłosisz taką potrzebę mogę postarać się zrobić oddzielny wpis na ten temat, wraz z listą linków),
  • nie wszystko jest idealne w procesie poszukiwania i załatwiania takiego wyjazdu, nie można jednak poddawać się na starcie,
  • przed wyjazdem pamiętaj by sprawdzić warunki umowy oraz wszelkie dane kilkukrotnie, najlepiej poprzez różne źródła,
  • nawet jeśli na jakimś etapie coś pójdzie nie tak i finalnie nie dojdzie do wyjazdu nie ma się co zniechęcać, trzeba próbować dalej,
  • jeśli oferta brzmi zbyt dobrze nie ekscytuj się na zapas i nie pomijaj dokładnego zbadania wszelkich aspektów współpracy,
  • zawsze pytaj o rady i wskazówki osoby, które mają takie doświadczenia za sobą, ich wiedza jest bezcenna.

Tak jak wspomniałam na FANPAGE EDUCATIONAL EDEN, ostatnio ciężko mi zebrać myśli i napisać coś mądrego, przydatnego. Nie chcąc jednak stracić tych przemyśleń, postanowiłam ubrać je w takie słowa, jakie aktualnie przychodzą mi do głowy. Mam nadzieję, że ta forma wpisu nie zniechęci Cię do zaglądania na bloga.

Więcej codziennych inspiracji, zdjęć i przemyśleń możesz znaleźć na FANPAGE oraz na INSTAGRAMIE, w związku z kiepskim internetem to do tych dwóch mediów aktualnie ograniczam swoje działania.

Jeśli masz jakieś pytania lub chciałabyś/chciałbyś abym w kolejnych wpisach skupiła się na konkretnym aspekcie tej edukacyjnej podróży, zostaw swoje sugestie w komentarzu, postaram się nie zawieść Twoich oczekiwań i skoncentrować na materiałach, które również Tobie mogą posłużyć 🙂 .