Notatki z podróży edukacyjnej: Kolumbia

0
1525

W dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć trochę o moich obserwacjach kolumbijskiego systemu nauczania.  Na początek musisz wiedzieć, że analiza szkolnictwa w Kolumbii jest procesem złożonym i niezwykle trudnym – wynika to z ogromnego zróżnicowania wszelkich aspektów wpływających na edukację. Ciężko jest dojść do choćby jednego, sprawdzającego się we wszystkich przypadkach, stwierdzenia, jak na przykład: szkoły publiczne opierają swoje działania na metodach tradycyjnych… Bo obserwując jedną, 20 czy 50 szkół i tak nie jesteśmy w stanie stworzyć „opisu” dającego obraz systemu edukacji w tym kraju.

Różnorodność kulturowa przejawia się w różnorodności języka,
przekonań religijnych, praktyk gospodarowania gruntami, w sztuce,
w muzyce, w strukturze społecznej, w selekcji upraw, w diecie
i w każdej możliwej liczbie inne cechy ludzkiego społeczeństwa.

CYTAT POCHODZI ZE STRONY EL TIEMPO

Pueblito, wciąż zamieszkiwana wioska indiańska znajdująca się w parku Tayrona.

Często słyszę, że jedynym co łączy Kolumbijczyków jest paszport. Największym szokiem jest dla mnie fakt, że w niektórych regionach ludzie wciąż kąpią się w rzekach, nie mają dostępu do elektryczności, nie mają zielonego pojęcia co znajduje się poza Kolumbią, mieszkają w szałasach oddalonych od jakiejkolwiek cywilizacji dziesiątki, a nawet setki kilometrów.  A przecież nawet na dobre nie zaczęłam odkrywania sekretów tego kraju. Zatem jak mogłabym oczekiwać, że edukacja chociażby w szkołach na obrzeżach i w centrum Bogoty będą miały wspólną charakterystykę?

Bogota - widok z Monserrate
Bogota – widok z Monserrate

Dlaczego zatem w ogóle podejmuję próbę obserwacji i poznania tego systemu?
Uważam bowiem, że w każdej szkole, w każdym miejscu możemy znaleźć coś inspirującego, coś co możemy wykorzystać na rodzimym podwórku. Wszystkie ciekawostki i spostrzeżenia pozwalają mi określić, co jako nauczycielka chciałabym osiągnąć poprzez swoje działania, jakie metody i techniki wykorzystywać w dalszej pracy, co chciałabym badać i poddawać dalszej analizie. Muszę przyznać, że jak na razie, Kolumbia, choć głównie postrzegana jako zagłębie edukacji tradycyjnej, „biednej”, niepostępowej, zaskakuje mnie na każdym kroku obfitością możliwości i rozwiązań edukacyjnych i wychowawczych.

Zdjęcie wykonano po warsztatach w szkole publicznej w Gilgal, w regionie Urabá.

I tak właśnie w dzisiejszym artykule zamierzam podzielić się z Tobą ciekawostkami, które zebrałam w ostatnim tygodniu, pierwszym po dwóch latach nieobecności  w Ameryce Południowej.

WYKORZYSTYWANIE METODY SUZUKI

Mój absolutny faworyt jeśli chodzi o wychowanie i nauczanie. Zgodnie z pomysłem autora, aby nauczyć dziecko grać na instrumencie, działamy na zasadzie naśladownictwa. Poprzez okazywanie troski, zainteresowania i zaangażowania we wspólny projekt uczymy nie tylko gry ale również rozwijamy poczucie estetyki, rozwijamy umiejętności językowe, matematyczne i pamięć, a przede wszystkim „mimochodem” wzmacniamy empatię, więzi i nawiązujemy zupełnie odmienną relację z dzieckiem – działającą na zasadzie przyjaźni. Mamy bowiem nowe wspólne tematy poza szkołą i życiem rodzinnym:).

To co najbardziej mnie cieszy, to próby wykorzystywania metody również na innych polach, angażowanie rodziców w życie szkolne, organizowanie kursów dodatkowych (sztuki walki, drama, szkoła teatralna, zajęcia taneczne, chóry i wiele innych) stworzonych dla dorosłych i dla dzieci. Uśmiecham się na myśl, że coraz więcej rodziców znajduje czas na to, by wieczorami uczęszczać na zajęcia z np.: taekwondo by w domu przy kolacji rozmawiać z dziećmi o tym czego dziś się nauczyli. Z rozmowy ze znajomymi dowiedziałam się, że zajęcia te mogą wyglądać następująco:

2 razy w miesiącu dzieci i rodzice pracują w swoich grupach wiekowych, by następnie 2 razy spotkać się na wspólne treningi.

O zaletach tworzenia takiej relacji chyba nie muszę długo pisać, jeśli jednak jest wśród nas ktoś z wątpliwościami, rozwiać je można za pomocą eksperymentu:

Następnym razem tworząc scenariusz zajęć zaznacz sobie, że wszystkie ćwiczenia wykonujesz razem z uczniami – zadając im pytania, komentując, angażując się w pełni w zadania. Powiedz uczniom czy lubisz tego rodzaju pracę, czy wciąż sprawia Ci przyjemność sprawdzanie siebie i uczenie się. Opowiedz jakąś anegdotę z czasów, kiedy to Ty uczyłaś/eś się danego zagadnienia, czy sprawiało Ci ono trudność? Podziel się z uczniami swoimi refleksjami i spróbuj wymyślić jakąś grę (np.: wyliczankę zamiast wyszukiwania ochotników do odpowiedzi), która rozładuje atmosferę i sprawi, że zmniejszysz dystans (nie jest to proces równoznaczny z odbieraniem autorytetu jeśli ktoś jeszcze tak myśli;)). Spróbuj przeprowadzić ewaluację, zadawaj pytania lub poproś o wykonanie zadania kontrolnego w celu sprawdzenia zrozumienia tematu. GWARANTUJĘ, że uczniowie zapamiętają z taką lekcję.

Dla uzupełnienia wiedzy na temat korzyści nawiązywania pozytywnej, przyjacielskiej relacji z własnym dzieckiem lub uczniem, oraz efektywnością nauki przez zabawę polecam zapoznać się z książką pt.: „Zabawa” autorstwa André Sterna.

„- Popatrz – mówi Antonin do mojego ojca. – Zachowałem to opakowanie. Jest w nim okienko. Możemy coś z niego zrobić?
Tata pochyla się, ogląda pudełko. Zabawa z wnukiem to dla niego ważne zajęcie. Nie robi nic powierzchownie, poświęca się zabawie całym sobą i jest przy tym bardzo twórczy. On i dziecko są sobie równi, dzielą tę samą bezczasowość.
– Możemy z tego zrobić sklep z oknem wystawowym – mówi w końcu i sam jest przy tym »dzieckiem«.
Budują razem wiele rzeczy! Łączy ich silna więź, znajdują u siebie wzajemny odzew i dlatego nie potrzebują żadnego specjalnego wyposażenia. Dzięki bliskiej relacji pierwszy lepszy kawałek papieru staje się idealnie dobraną zabawką. Przedmioty w ich rękach zamieniają się w mosty wzajemnego porozumienia. Niepotrzebne są wtedy żadne zabawki dydaktyczne…”
ANDRÉ STERN

CYTAT POCHODZI Z FANPAGE WYDAWNICTWA ELEMENT

Teraz czas by zejść na ziemię – jak to w Kolumbii bywa, tego typu aktywności skierowane są do osób posiadających spore fundusze. Szkoły prywatne, niezwykle kosztowne, również starają się wykorzystywać tego typu metody w swojej pracy. Zatem jeśli kogoś stać, dostęp do ciekawych i wspierających rozwój rozwiązań jest możliwy.

Wspinaczka górska, w Suesce można zaobserwować rodziców uczących wspinaczki dzieci już od 4-5 roku życia.

BOGATA OFERTA SZKÓŁ I ZAJĘĆ DODATKOWYCH

Szkoły Montessori (te wzbudzają ogromne zainteresowanie, choć rzadko stosują coś więcej niż samą nazwę…), narodowe (znajdziemy tu szkoły włoskie, rosyjskie, amerykańskie i wiele, wiele innych, nauka w nich odbywa się w językach obcych, są też szkoły, które jako język wykładowy stosują, np.: j.chiński czy inny azjatycki), sportowe, artystyczne itd. Posyłając dziecko do szkoły spędzimy miesiące poszukując właściwej placówki, odbywając spotkania z nauczycielami i dyrektorami, sprawdzając listy wydatków… Jednak nasz wybór czasem nie jest najważniejszy, bowiem może okazać się, że zarząd szkoły nie zdecyduje się przyjąć ucznia ze względu na niepasujący profil czy ograniczenia. Kolejnym krokiem po zatwierdzeniu przyjęcia ucznia jest dobór zajęć dodatkowych – gra na instrumencie, sztuki walki, rozwój uzdolnień, lekcje dodatkowe podnoszące poziom ucznia, zajęcia sportowe… Wyobraź sobie, ze dzieci już w podstawówce rozpoczynają zajęcia szkolne o 7:00 rano kończąc  po wszystkich zajęciach dodatkowych nieraz o 18:00. Taki plan dnia ma większość dzieci z zamożnych rodzin.

I tu znowu – powyższy opis dotyczy wyłącznie rodziny majętne. Sama najprawdopodobniej wysłałabym swoje dziecko do szkoły publicznej, w której w podstawówce zajęcia rozpoczynają się o 7:00 a kończą o 12:30 lub 13:30. Osobiście jestem fanką systemu fińskiego, w tym przypadku, głoszącego jak mantrę stwierdzenie: „mniej znaczy więcej”.

ZEBRANIA Z RODZICAMI

Co dwa miesiące, najczęściej w poniedziałek, uczniowie nie zakładają mundurków, zabierają do szkoły rodziców i udają się na wspólne spotkania z nauczycielami. W ciągu 2-3 godzin rodzice mają czas dowiedzieć się jakie uroczystości będą obchodzić w kolejnych tygodniach, jakie decyzje dyrekcja podjęła w ostatnich tygodniach, porozmawiać na osobności z nauczycielką, otrzymują zapis ocen i postępów swoich pociech, dostają listę materiałów potrzebnych na kolejne miesiące i w wyjątkowych sytuacjach uczestniczą w warsztatach z psychologiem czy innym specjalistą. W zeszłym tygodniu miałam okazję brać udział w zajęciach stworzonych dla rodziców i uczniów, jedna z uczennic szkoły publicznej została znaleziona w łazience po próbie samookaleczenia. Dyrekcja zorganizowała specjalne szkolenia jak reagować i jak radzić sobie w takiej sytuacji – z perspektywy ucznia, rodzica czy innego członka rodziny. I choć po rozmowie z jedną z mam dowiedziałam się, że początkowa reakcja dyrekcji nie była zbyt chwalebna (powstał pomysł wyrzucenia dziewczynki ze szkoły, na który nie zgodzili się przedstawiciele „rady rodziców” i inni nauczyciele), uważam, że rozwiązanie jakim jest spotkanie z psychologiem, wszystkich rodziców i uczniów, nie tylko zainteresowanych danym przypadkiem, może okazać się bardzo pomocne w przyszłości.

Zdjęcie wykonano po warsztatach w szkole publicznej w Gilgal, w regionie Urabá.

W kolejnych tygodniach postaram się uzupełniać listę ciekawostek. Mam nadzieję, że posty są w jakikolwiek sposób inspirujące i ciekawe dla nauczycieli w Polsce.

Jeśli  dodatkowo chciałabyś/chciałbyś zobaczyć jak wygląda mój dzień w Bogocie czy Suesce, dowiedzieć się więcej o Kolumbii lub zobaczyć czym się zajmuję poza zdobywaniem wiedzy – zapraszam na INSTAGRAM:).

 

Villa de Leyva

Wszystkie zdjęcia, łącznie z obrazem wyróżniającym, pochodzą z prywatnego albumu, wszelkie prawa zastrzeżone! 🙂