Przemyślenia fińskiej nauczycielki – rozmowy międzynarodowe

9
7913
Mimo ogromu pracy w fińskich placówkach, w pokoju nauczycielskim zawsze jest wesoło:).

Jak wiecie pierwsze kroki w projekcie „Wymiana nauczycielska – rozmowy międzynarodowe” zostały postawione. Ostatnie 5 tygodni zajmowałam się szukaniem ciekawych osób, chcących podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniami, umawianiem wywiadów (a z powodu choroby również ich odwoływaniem i przekładaniem;)) planowaniem działań na grupie, zbieraniem i kategoryzowaniem pytań zadawanych przez uczestników projektu oraz finalnie – nagrywaniem i przeprowadzaniem wywiadów. Tworząc w głowie zamysł na ten projekt, nawet przez chwilę nie myślałam jak wiele będzie on wymagał czasu, poprawek i zaangażowania. Co więcej, nie rozumiałam, ile będę się musiała w krótkim czasie nauczyć i z jakimi wyzwaniami przyjdzie mi się zmierzyć. Tym bardziej się cieszę,  że przyszedł ten czas, kiedy w końcu mogę Wam przedstawić pierwsze efekty pracy oraz podzielić się cennymi lekcjami jakich udzieliły mi już nauczycielki z Finlandii i Wietnamu. Wszystkie wywiady zostaną podzielone na kilka części, zgodnie z kategoriami pytań, tak żeby nie „wrzucać wszystkiego do jednego worka”.

 

W dzisiejszym poście chciałabym się skupić na odpowiedziach uzyskanych podczas rozmowy z Jessicą Hannonen, nauczycielką ze szkoły podstawowej w Turku, w Finlandii.

 

Niezmiernie mnie cieszy, że możemy zacząć od tej rozmowy, bo wiem jak bardzo polscy nauczyciele interesują się sławnym fińskim systemem.

 

Zatem zaczynajmy.

  1. Jak z tradycyjnego systemu edukacji Finlandia stała się krajem edukacyjne przyjaznym dziecku. Jak ta zmiana przebiegała, jakie pojawiały się problemy, z czym było najtrudniej.

Zmiana z tradycyjnego systemu była dla nas naturalna, po prostu określaliśmy, zgodnie z biegiem czasu, nowe potrzeby uczniów i umieszczaliśmy je w kolejnych podstawach programowych. Wiele aspektów tradycyjnego nauczania towarzyszy nam do dzisiaj, sądzę, że edukacja ma pewne podobieństwo do mody – jej elementy wracają. Najnowsza podstawa programowa zawiera wiele treści z tej, która obowiązywała kilkanaście lat temu, została ona jednak zaktualizowana zgodnie z najnowszymi potrzebami uczniów i nauczycieli. Można przyjąć, że dokument został po prostu poszerzony o pewne zagadnienia, a niektóre elementy zostały sprecyzowane.

 

Największym problemem zawsze są pieniądze. Szczególnie w ostatnich latach, kiedy to osoby decyzyjne doszły do wniosku, że skoro wyniki jakie osiągamy są tak wysokie na pewno poradzimy sobie przy mniejszym budżecie. I tak od kilku lat budżet stale maleje, a ponieważ efekty tego działania nie mają charakteru natychmiastowych, ten problem się pogłębia. W efekcie cały świat jest zachwycony naszymi metodami, a faktem jest, że od dwóch lat stopniowo zwiększają się liczby uczniów w klasach, uczniowie ze szkół specjalnych mają możliwość uczęszczać do tych normalnych nie mając jednak szans na asystenta, jest coraz mniej nauczycieli „na zastępstwo” zatem my musimy jakoś radzić sobie wewnątrz szkoły w okresie chorób,  nauczyciele są obarczani zbyt wieloma obowiązkami. Niestety o tym jakie zmiany to za sobą niesie nasz rząd przekona się dopiero w kolejnych latach przy okazji następnych testów PISA lub badań międzynarodowych.

 

  1. Czy fińscy nauczyciele mają problem z nadmiarem biurokracji?

O ile pamiętam historie o polskich dziennikach i biurokracji – na pewno my, Finowie, nie możemy narzekać;).  Od kilku lat większość procesu biurokracji i uzupełniania dokumentów przeniosła się do wirtualnego świata. Aplikacja Wilma, przez jednych uważana za niezwykle przydatną, dla innych jest utrudnieniem. To kwestia indywidualna. Mi system internetowy bardzo ułatwił pracę, szczególnie, że mając aplikację na telefonie mam dostęp do wszelkich informacji na temat wszystkich uczniów szkoły ale również na temat moich dzieci – które uczęszczają do zupełnie innej placówki. Zatem wszystko jest na miejscu, informacje o tym, że ktoś nie dotarł na zajęcia dostaję w formie powiadomienia, tak samo uwagi czy oceny, nieraz już w czasie zajęć rubryki są uzupełniane przez prowadzących. Aplikacja jest intuicyjna i łatwa w obsłudze, kilkoma kliknięciami mogę wysłać wiadomość do rodziców wszystkich rodziców uczniów w mojej klasie czy nawet całej szkoły (co jest bardzo przydatne przed zebraniami). Codziennie mogę przypomnieć moim uczniom o nadchodzących sprawdzianach czy o tym, żeby przynieśli podpisane przez rodziców dokumenty czy ankiety. System ten służy także w przypadku wystawiania ocen, uwag, czy rozliczania ucznia z zajęć dodatkowych. Innej biurokracji praktycznie u nas nie ma.

 

  1. Nauczyciele fińscy zostają w pracy po godzinach, aby pomóc w lekcjach, spędzić z dzieciakami czas, przygotować do konkursu…? Jeśli tak, czy są za to dodatkowo nagradzani (np. dodatkami motywacyjnymi) a jeśli nie jest to obowiązkowe, to czy robią to wszyscy? Czy nauczyciele nie wykazujący chęci pracy dodatkowej muszą liczyć się z jakimiś konsekwencjami takiego postępowania?

Klasy mają godzinę tygodniowo tak zwanych „extra class” podczas których uczniowie mogą przyjść do nauczyciela i poprosić o pomoc z dowolnego przedmiotu. Nieraz sami zauważamy, że uczeń ma jakiś problem i tak planujemy kolejne tygodnie pracy by rozwiązać go w czasie zajęć obowiązkowych. Cenimy czas wolny uczniów i nie sądzimy by dłuższe siedzenie w szkole było dla nich motywujące. Bywa też, że rodzice nie zgadzają się na dodatkowe godziny pracy.  Ponad wymienionymi obowiązkowe godziny, każdy nauczyciel może sam zdecydować czy ma ochotę zostawać po zajęciach z uczniami. Myślę, że planując pracę zindywidualizowaną nie musimy wydłużać godzin pracy – przygotowania do konkursów, projekty międzyszkolne, trudności – na to wszystko udaje nam się znaleźć czas w trakcie ustalonych odgórnie lekcji. Niemniej jednak zdarzają się uczniowie z trudnościami czy Specjalnymi Potrzebami Edukacyjnymi. W takich przypadkach każda dodatkowa lekcja musi zostać oznaczona w aplikacji Wilma,  nauczyciele co miesiąc robią podsumowanie takich godzin i w zależności od ich ilości ich pensja się zwiększa – nie są to jednak zawrotne kwoty J.  Co więcej, zarówno nauczyciel jak i rodzic mogą sprawdzić ilość godzin nadprogramowych na przestrzeni 9 lat szkoły podstawowej i gimnazjum – nieraz ich ilość jest brana pod uwagę w ocenie rocznej lub przy przyjmowaniu ucznia do kolejnej szkoły.

 

  1. Co jest najbardziej dokuczliwe w pracy nauczyciela w Finlandii?

W ostatnich kilku latach, oprócz zmniejszanego budżetu, coraz bardziej roszczeniowa postawa rodziców oraz malejące zaufanie do nas, nauczycieli. Wiemy jednak, że i tak jesteśmy w dobrej sytuacji bo ten problem dopiero się pojawił, dlatego staramy się go rozwiązać jak najszybciej. Nasz zawód jest poważany, szacunek budzą bardzo trudne, pięcioletnie studia ale jeśli porównać nasze zarobki i „poziom zaufania publicznego” z innymi zawodami, które wymagają takich studiów (lekarze, prawnicy) , to nie owijając w bawełnę jesteśmy stawiani dużo niżej na tej drabinie. Wielu nauczycieli ma z tym duży problem.

 

  1. Jak uczą dzieci się uczyć? Jakie kroki należy podjąć aby dzieciaki zachęcić do nauki? Aby z przyjemnością chodziły do szkoły i były jej ciekawe? Czy nauczyciele podają im sposoby powtarzania po lekcji, przed testem, kartkówką?

Ciężko jest odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Myślę, że w dużym stopniu jest to aspekt kulturowy, jednak ogromne znaczenie ma również nasze podejście do uczenia. Po pierwsze uczniowie zaczynają tutaj szkołę późno – w porównaniu do innych krajów europejskich.  Wiemy bowiem jak ważny dla zrównoważonego rozwoju jest okres zabawy i swobodnego poznawania świata poprzez praktyczne działanie. Co więcej prowadzimy mnóstwo badań nad koncentracją uwagi u dzieci i młodzieży i wiemy, że w klasach 1-2 nie możemy od uczniów oczekiwać siedzenia w ławce dłużej niż 15 minut, co tyle też robimy przerwy śródlekcyjne – zabawy ruchowe, krótki wysiłek fizyczny, aktywizacja całego ciała. Ponieważ badania pokazują, że czynnik stresu wśród uczniów w Finlandii jest bardzo widoczny, ograniczamy sytuacje stresowe do minimum. Nawet nowa podstawa programowa nakazuje nauczycielom ograniczać egzaminy, klasówki i odpytywanie do minimum. Zatem sądzę, że uczniowie przychodzą z przyjemnością do szkoły bo nauczyciele naprawdę dbają o ich samopoczucie, wzbudzają ich entuzjazm, kreują przyjazną atmosferę, w której uczniowie, na pierwszym etapie edukacyjnym nie tracą ciekawości świata, chęci uczestnictwa w różnych inicjatywach i podejmowania ryzyka.

 

Jeśli chodzi o powtórki… W Finlandii uczniowie wiedzą, że powtórzenie do sprawdzianu to nie jest czas na naukę – na to jest czas w czasie omawiania zagadnień. Powtórka służy wyłącznie usystematyzowaniu wiedzy i wyjaśnieniu ewentualnych wątpliwości.

 

  1. Co fiński nauczyciel zmieniłby w systemie, w którym pracuje? Co jest najsłabszym ogniwem? Co według nauczyciela można by ulepszyć? I odwrotnie – co jest najmocniejszą stroną systemu według nauczycieli? Co sobie najbardziej chwalą? Chodzi zarówno o sprawy organizacyjne, jak i to co przyczynia się do rozwoju ucznia.

Myślę, że poniekąd odpowiedzi na te pytania padły już w rozmowie. Najsłabszym ogniwem według mnie jest zbyt mały budżet na edukację. Stawki zależą od rejonu i wielkości miast/wsi. Ale niestety taki system nie jest dobry – jak bowiem można uważać, że dzieciom w Helsinkach należy się więcej niż chociażby tym w Turku? W Helsinkach oferta edukacyjna jest dużo bardziej rozbudowana, więcej jest zajęć dodatkowych, częstsze wyjścia do teatrów, muzeów czy kina. Uważam, że jest to podstawowym błędem systemu. Kolejną wadą jest brak możliwości aby nauczyciele wpływali na wydatki szkolne. Oczywiście dyrektorzy szkół proszą nas o określanie naszych potrzeb jednak w finalnym rozliczeniu mało z nich jest branych pod uwagę.

 

Najmocniejszą stroną systemu jest szacunek do ucznia, wzmacnianie jego niezależności. Stały rozwój nauczycieli na rzecz jak najlepszego i najefektywniejszego odpowiadania na potrzeby naszych uczniów. Pozwalamy dzieciom być dziećmi, bawić się, poznawać. Myślę, że fakt, że dzieciaki trafiają do szkoły tak późno jest naszym ogromnym sukcesem.  Co więcej staramy się aby życie ucznia nie ograniczało się wyłącznie do szkoły, dlatego zajęć jest stosunkowo niewiele, za to uczniowie mają czas na wspinanie się na drzewa, jazdę na nartach czy spacery po lesie. Wierzymy, że poprzez uzupełnianie się swobody i obowiązku osiągamy dużo wyższe wyniki niż kraje, w których życie ogranicza się do obowiązków.

 

  1. W Polsce panuje przekonanie, iż testy i egzaminy „trzeba przećwiczyć” dlatego robi się ich tak wiele. W jaki sposób Finom udaje się osiągać tak wysokie wyniki na testach międzynarodowych (jak na przykład PISA) bez ciągłego „trenowania”?

Testy są sprawą indywidualną każdego nauczyciela – od niego bowiem zależy ile ich będzie w ciągu roku oraz jaki  zakres materiału zostanie na nich sprawdzony. Podstawa programowa nie określa takich elementów nauczania. Ze swojego doświadczenia powiem, że moi uczniowie wiedzą, że testy są dla mnie, a nie dla nich. Ja sprawdzam, czy moje metody działają, dokonuję ewaluacji materiałów i technik, określam na przyszłość co będzie trzeba jeszcze powtórzyć. Jedyną informacją dla ucznia jest ta, która pokazuje mu, nad czym jeszcze powinien popracować lub czy jego zaangażowanie w zrozumienie tematu było wystarczające. Dużo ważniejsze dla mnie niż wyniki są postawy i umiejętności uczniów. Przyznacie, że widząc ucznia z niskimi wynikami szkolnymi, proszącego o pomoc kolegę czy koleżankę łatwo jest wyobrazić sobie, że poradzi sobie w życiu. W końcu nie zamyka się w sobie, w dalszym ciągu podejmuje wyzwania i potrafi poprosić o wsparcie. Dla mnie takie osiągnięcie znaczy więcej niż same 9 na dyplomie. Wiele sprawdzianów piszemy z podręcznikami i notatkami, nie sprawdzam przecież ich objętości pamięci krótko czy długotrwałej, a umiejętność znalezienia informacji i jej odpowiedniego wykorzystania – takie przecież mamy czasy, że w telefonie możemy znaleźć całą wiedzę tego świata, ale jak ją wyszukać i zastosować w praktyce też trzeba wyćwiczyć.

Myśląc o takich pytaniach zastanawiam się nad jednym: czy nauczyciele powinni przygotowywać uczniów do testów, czy do życia?

Na zdjęciu widzicie mnie z trzema inspirującymi, fińskimi nauczycielkami :).

Jakie są Wasze pierwsze wrażenia z przeczytanego wywiadu? Czy odpowiedzi udzielone w  ramach projektu #wymiananauczycielska rozwiały Wasze wątpliwości? Czy w dalszym ciągu uważacie, że Finowie znaleźli receptę na idealną edukację? Podzielcie się swoimi wnioskami – w końcu to dzięki Waszym komentarzom mogę dokonać ewaluacji i udoskonalać kolejne etapy projektu!