Rozmowy o rasizmie – jak niewiedza i powielanie utartych schematów wzmacniają uprzedzenia

0
289

W związku z aktualną sytuacją na świecie zastanawiałam się jak ja, jako nauczycielka i osoba prywatna, staram się oddolnie walczyć z rasizmem, uprzedzeniami, agresją i łamaniem Praw drugiego Człowieka. W swoim archiwum wpisów na Facebooku odnalazłam kilka wpisów poświęconych tej tematyce, które postanowiłam odświeżyć i zamieścić na blogu, tak by w jasny sposób pokazać swoje stanowisko wobec rasizmu i jakiejkolwiek formy wykluczenia oraz podjąć konkretne działania by choć oddolnie, w małym stopniu wpływać na otaczającą mnie rzeczywistość.

 

W Polsce jeszcze nas ten problem nie dotyczy z taką intensywnością i częstotliwością jak w krajach europejskich takich jak Niemcy, Francja czy Szwecja czy na innych kontynentach.

Wyobraźcie sobie bowiem sytuację, kiedy to całe dzieciństwo jesteście w przedszkolu czy szkole słyszycie: „to jest kolor skóry” patrząc na jedną kredkę, wybraną przez nauczyciela. Już w tak, z pozoru, nic nie znaczącej sytuacji, utrwalamy schematy.

W szkołach, chociażby w Ameryce Południowej, często zdarza się, że dzieci mimo zróżnicowania używają wyłącznie kredki beżowej/białej do rysowania swoich postaci, są bowiem uczeni, że to jest kolor skóry (stoją za tym stereotypy, takie jak: „bogaci ludzie są biali”, „piękni ludzie są biali”, „szczęśliwi ludzie są biali” i tak dalej…) Może się to wydawać śmieszne, ale patrząc na kampanię reklamową, którą kiedyś wstawiłam na fanpage, w której dzieci w wieku 3-5 lat muszą wybrać z kilku przedstawionych postaci „złą”, „dobrą”, „miłą”, „brzydką” wyniki są zastraszające.

(Wspomniany „test lalki” przeprowadzony na starszych dzieciach we Włoszech)

Poprzez takie czynności jak malowanie czy rysowanie możemy wpajać uczniom pewne schematy, które prowadzą do różnych form rasizmu.

Ale problem nie zamyka się tylko na środowiskach niejednolitych, w których uczniowie żyją wśród nieprawdziwych schematów – jak często się bowiem zdarza, aby w grupie szkolnej o niskim zróżnicowaniu dzieci malowały postaci o różnym kolorze/ odcieniu skóry? Niedoinformowanie i brak doświadczeń również wpływają na wzrost ignorancji w zakresie odmienności. Brak tolerancji i akceptacji różności bardzo często wynika ze strachu przed nieznanym.

Jak to? Przecież jesteśmy stale poddawani wpływom zagranicznych mediów, oglądamy filmy, czytamy – nasze dzieci przecież wiedzą, że istnieją inne kolory skóry/kultury/religie… Jednak czy po obejrzeniu filmu wdajecie się w dyskusje ze swoimi dziećmi czy uczniami? Czy odpowiadacie na pytania, wzbudzacie ciekawość na temat różnorodności, wskazujecie gdzie poszukiwać dalszych informacji?

Pamiętam dokładnie, jak długo nie mogłam dojść do siebie po absolutnie neutrealnej dla innych sytuacji. Moi uczniowie w Indiach pytali mnie co robię, że moja skóra jest tak biała. Uwaga przywołała moje kompleksy ze szkoły, gdy zawsze wszystkim zazdrościłam opalenizny, gdy wydawało mi się, że jej brak jest równoznaczny z brzydotą. Po chwili doszło do mnie, jak wywodząc się z dwóch różnych krańców świata, z zupełnie odmiennych kultur i tradycji, jesteśmy wszyscy od małego zapewniani przez wszystko i wszystkich, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy/piękni, tacy jacy jesteśmy. Każdy z nas, od dziecka, szuka ideałów do naśladowania, które nieraz, z logicznych względów, są tak bardzo poza naszym zasięgiem. Wpędza się nas w poczucie winy, żal, frustrację już na tak podstawowym poziomie jak odcień skóry.

Pamiętam też złość na znaną markę kremów nawilżających za promowanie tego zjawiska, tworząc odmiany kremów, które w krajach europejskich mają nadawać skórze złoty/ciemniejszy odcień, z kolei w Indiach najważniejszym składnikiem i punktem przetargowym jest zawartość składników „wybielających”. Czy gdyby branża modowa/urodowa nie wmawiały nam na każdym kroku, że to jak wyglądamy naturalnie, nie jest piękne, że piękno, to wszystko to, czego nam brakuje, uprzedzenia by nie istniały? Oczywiście, że tak, uprzedzenia i rozróżnianie ludzi na lepszych i gorszych, miało miejsce od zawsze. To pokolenia XX i XXI wieku próbują z tym zaciekle walczyć i to od nas zależy skala tego zjawiska. Od nas zależy czym będziemy „karmili” nasze dzieci i uczniów, w jaki sposób pomożemy im zbudować system wartości i w jaki sposób będziemy wspierać ich drogę w wyrabianiu sobie opinii o otaczającym je świecie.

Bezrefleksyjne przyjmowanie informacji nie przynosi skutków, nie warunkuje uczenia się oraz rzadko wpływa na poziom wiedzy. Pamiętajmy o tym, że zajęcia artystyczne są świetnym nawiązaniem do takich dyskusji, szczególnie teraz, tuż przed końcem roku, kiedy możemy sobie pozwolić na „luźne lekcje” zachęcam do sięgnięcia po różnego rodzaju kredki i flamastry i rozpoczęcie wartościowej dyskusji z uczniami:).