Standaryzacja w nauczaniu – czy niszczy potencjał uczniów?

1
7140

Jakiś czas temu dostałam wiadomość od jednej z czytelniczek bloga, pytającą o sposoby kształtowania kreatywności u uczniów podczas zajęć technicznych. Problem polegał na tym, iż uczniowie nie wykazują się pomysłowością, nie chcą tworzyć autorskich projektów, czekają na gotowe rozwiązania i pełne instrukcje.

Początkowo, ja, chodząca z głową w chmurach i nieraz odrobinę oderwana od rzeczywistości, pedagog kreatywności, powiedziałam sobie – jaki problem? Tu nie ma żadnego problemu, trzeba ich po prostu odrobinę zachęcić. Być może jakimś konkursem, można również zaangażować ich w większy projekt i po sprawie. Jednak chyba po dwóch czy trzech dniach obmyślania „genialnych” rozwiązań na wprowadzenie moich pomysłów w życie, spadłam z mojej chmurki i zrozumiałam w czym rzecz. Doszło do mnie, że problem ten nie dotyczy zajęć technicznych, a wszelkich aktywności uczniowskich.

Dlatego w dzisiejszym artykule, powiem Wam, skąd według mnie wziął się brak inicjatywy u uczniów oraz podam kilka przykładów, jak można z tym walczyć. Rozwiązania te jednak nie są typu magicznych: „na już”. Jeśli faktycznie chcielibyście coś zmienić, będziecie musieli zacząć od siebie.

 

STANDARYZACJA

To  element edukacji niszczący potencjał dzieci już na etapie przedszkola. Na dalszych, jest tylko gorzej. Równanie wszystkich do jednego poziomu nie biorąc pod uwagę indywidualnych predyspozycji i możliwości, ocenianie według jednakowych zasad, przyznawanie (w większości wypadków) zadań na takim samym poziomie trudności, wykonywanie prac na podstawie szablonu. To czynniki nie tylko zabijające kreatywność, innowacyjność i umiejętność podejmowania wyzwań ale również wpływające na rozwój poznawczy uczniów.

Wyobraźcie sobie sytuację, w której ocenie szkolnej podlegają temperament i charakter ucznia. Powstałby arkusz zawierający spis konkretnych zachowań i postaw, które mielibyśmy oceniać. Osoby o zdolnościach przywódczych, potrafiące nawiązać relacje społeczne, otwarte – byłyby zapewne ocenianie jako te najlepsze. Z kolei introwertycy, małomówni, nieśmiali – otrzymywaliby najniższe oceny, zaraz obok tych nerwowych, impulsywnych i gadatliwych. Uwierzcie mi, niezależnie od tego jaki mamy temperament, jest na tym świecie dla nas miejsce, każdy z nas może znaleźć odpowiednią dla siebie pracę, każdy może żyć po swojemu, bez martwienia się, że jego charakter, podejście do życia czy postawy świadczą o tym, że jest dobrym lub złym, a tym bardziej mądrym bądź bezrozumnym człowiekiem.

A przecież określenie „zły/ kiepski uczeń” na stałe zagościło w słowniku szkolnym. I niewielu nauczycieli zdaje sobie sprawę, że nazywając kogokolwiek w ten sposób na podstawie ocen z jednego, dwóch, a nawet wszystkich przedmiotów nie tylko zaburza jego samoocenę, ale wpływa negatywnie na jego rozwój osobisty, poszukiwanie zainteresowań, podejmowanie wyzwań w przyszłości, chęć do nauki i budowanie relacji z rówieśnikami.

„Po co mam się starać skoro i tak jestem kiepski?”, „Już teraz nic z tym nie zrobię”.

Wiecie co się dzieje z uczniami, mającymi pasje – jak na przykład gra na gitarze, czy jazda na snowboardzie – nie radzącymi sobie z materiałem szkolnym? Rodzice, często przy wsparciu nauczycieli, ograniczają dodatkowe aktywności dziecka. Wykupują korepetycje, każą ślęczeć nad pracami domowymi. I zamiast skupić się na rozwoju swojej pociechy, próbują wyrównać jego poziom do określonego przez społeczeństwo minimum. Przy takim obrocie spraw dziecko czuje się gorsze od innych, odczuwa bolesne porażki, jest nieszczęśliwe. A szkoda, bo gdyby pozwolono mu na indywidualizm, swobodny rozwój i udoskonalanie swoich pasji, a w związku z tym nabywanie nowych umiejętności, wzmacnianie samodyscypliny, pokonywanie własnych obaw i ograniczeń, kształtowanie stabilnej samooceny, poczucie spełnienia. Przyznajcie, że druga wersja brzmi lepiej.

Poprzez standaryzację, którą można zaobserwować na wszystkich przedmiotach szkolnych, również artystycznych, uczniowie nie potrafią wyjść poza swoją strefę komfortu. Gdy jednorazowo proponujemy im „dowolny wybór tematu” nie wiedzą co zrobić z taką odpowiedzialnością. Nie mają pomysłów, są zablokowani. Wyobraźcie sobie szewca, który całe życie robi buty wzorując się na katalogach. Nie dodaje ulepszeń, tworzy od A do Z tak jak prowadzi instrukcja. Gdy zabierzemy mu wzór i poprosimy o nową parę butów, na pewno otrzymamy te, które wykonywał w ostatnim czasie. Kreatywność bowiem trzeba rozwijać, a z wolnością wyboru musimy umieć się oswoić.

„Nic, co jest warte posiadania, nie przychodzi łatwo.”

Theodore Roosevelt

Niestety w systemie, w którym pracujemy bardzo trudno jest wprowadzić zmiany, które w realny sposób wpłynęły by na odejście od standaryzacji i tworzenia „typowego ucznia”. Jest jednak kilka zabiegów, które każdy nauczyciel może zastosować aby stymulować  kreatywność i pomysłowość oraz by uniknąć niszczenia potencjału dzieci i młodzieży.

Poniżej przedstawiam kilka pomysłów, które możecie wykorzystać w swojej codziennej pracy:

przedmioty artystyczne – ograniczaj twórczość szablonową, pozwól uczniom na kreatywność, daj odczuć że ich pomysły i wizje są równie piękne i ważne jak te z programu szkolnego. Zadawaj pytania, zmuszaj do refleksji. Nie poddawaj się, gdy dzieci nie wykazują inicjatywy – gdy zrozumieją na czym polega ich wolność i jak mogą ją wykorzystać, skorzystają z niej.

przedmioty humanistyczne – pytaj o zdanie swoich uczniów, co myślą o lekturach, o zadaniach czy o sprawdzianach, które dla nich przygotowujesz. Nie oceniaj, pozwól na swobodną ekspresję. Zbieraj sugestie ciekawych tematów na wypracowania, czy książek wartych przeczytania. Pytaj o ulubione postaci z literatury – niekoniecznie lektur, szukaj sposobności do docenienia inicjatywy i kreatywności uczniów. Angażuj uczniów w przygotowanie ciekawych materiałów na lekcje, staraj się nie narzucać zbyt wielu ograniczeń.

przedmioty ścisłe – poznaj zainteresowanie swoich uczniów, szukaj punktów wspólnych dla swojego przedmiotu i pasji dzieci /młodzieży. Pozwól uczniom przejąć Twoją rolę, zaproponuj, że będą mogli poprowadzić lekcje jeśli odpowiednio się do tego zadania przygotują (prezentacje, opanowanie materiału, znajomość ciekawego filmu uzupełniającego wiedzę, praktyczne podejście), doceniaj uczniów potrafiących odnaleźć połączenia wiedzy teoretycznej z praktyczną. Dyskutuj z uczniami na temat użyteczności wiedzy, pozwól na negatywne opinie, nie oceniaj, staraj się jednak udowodnić, że w wielu aspektach życia (nie tylko w przyszłej pracy) może im się przydać znajomość danego materiału.

lekcje wychowawcze – dyskutujcie na tematy ważne dla uczniów, angażuj się w ich pomysły i ciekawość świata (również jeśli wychodzi ona poza zakres szkolny:)), omawiajcie sytuacje społeczne. W przypadku problemów w grupie postaraj się zawsze wysłuchiwać obu stron, bez oceniania. Zaproponuj uczniom, że sami mogą poszukać rozwiązania dla sprawy (nie pozwól jednak na jej zignorowanie jeśli jedna ze stron konfliktu będzie się miała czuć pokrzywdzona). Stwórz interwencyjne zespoły klasowe (co tydzień inna grupa, co jakiś czas zmieniaj ich skład), będą się one zajmować problemami grupy kiedy Ciebie nie ma  w pobliżu, zaalarmują kiedy będzie trzeba, podadzą rozwiązania jeśli zainteresowani nie wyjdą z inicjatywą.

poza lekcjami – nie odrzucaj uczniów chcących się z Tobą czymś podzielić, jeśli w danym momencie nie masz czasu na rozmowę, zaproś ucznia do swojej klasy w dogodnym dla Ciebie momencie. Przyznawaj się do błędów, jeśli jakiś Ci się zdarzył – Twój autorytet bardziej ucierpi jeśli zignorujesz sprawę.

 

A czy Wy macie jakieś własne, sprawdzone rozwiązania? A może uważacie, że standaryzacja ułatwia Waszą pracę i nie zagraża rozwojowi kreatywności i innowacyjności? Jestem ciekawa jakie są Wasze opinie w tej sprawie – niezależnie od tego czy się zgadzamy czy nie, zawsze możemy się od siebie czegoś nauczyć poprzez dyskusję:). Zapraszam do komentowania i udostępniania artykułu:).