Współpraca nauczycielska – wnioski z obserwacji

0
387

Od początku planowania działań z Kooperatywą Edukacyjną Ponad Horyzont, mówiłam o tym, jak ważna będzie dla mnie współpraca nauczycielska. Zawsze zwracam uwagę na to, jak istotne w procesie samodoskonalenia są: obserwacja, wymiana doświadczeń, zmiana perspektywy i wspólna refleksja.

 

Zapraszani do nas specjaliści wiedzieli, że jest to pewnego rodzaju wymiana barterowa – zawsze mam ogromną nadzieję, że skorzystają na tym obie strony. Chcę się dzielić, na blogu, opisami wrażeń z obserwacji moich metod pracy oraz z przeprowadzonych przez gości warsztatów. Uczestnicy takiej wymiany byli proszeni o przygotowanie wpisów gościnnych, w których podzielą się swoją oceną i wnioskami. W żadnym wypadku nie chodzi mi o uzyskanie listu pochwalnego ale o informację zwrotną innego nauczyciela/ psychologa czy specjalisty z innej dziedziny, dzięki której mogłabym spojrzeć na swoje pomysły z szerszej lub odmiennej perspektywy.

Przy okazji przypomnę, że czas temu mogłaś/eś zapoznać się z przemyśleniami dotyczącymi praktyk w naszej klasie:

OBSERWACJE PRAKTYKANTKI – PATRYCJA GORZĘDOWSKA

PROWADZENIE ZAJĘĆ – PATRYCJA GORZĘDOWSKA

 

W ostatnim czasie nie miałam możliwości/energii/czasu* by na bieżąco publikować treści, w związku z czym mam teraz małe zaległości, które postanowiłam nadrobić. W kolejnych dniach postaram się opublikować treści opracowane przez osoby, które przyjechały do Alpak zorganizować im warsztaty z zakresu chemii, biologii, ekologii, wiedzy o społeczeństwie – w których przedstawiono mojej grupie czym jest niepełnosprawność i jak uwrażliwić nas na potrzeby innych.

I to właśnie jeden z opisów, który ostatnio odświeżyłam i postanowiłam się nim z Wami podzielić przypomniał mi o bardzo ważnej kwestii mojego nauczania, która w pewnym momencie stała się dla mnie na tyle naturalna i niewymuszona, że zupełnie przestałam traktować ją jako metodę, o której warto mówić i przypominać.

Jestem ciekawa, czy po przeczytaniu fragmentu tekstu opracowanego przez Oktawię będziesz wiedzieć o jakiej metodzie myślę (jeśli jesteś stałym czytelnikiem wspominałam tu o niej w przeszłości wielokrotnie!) :).

 

Zapraszam Cię do lektury opisu obserwacji działania placówki Ponad Horyzont stworzonego przez naszego gościa, Oktawię Majewską.

 

            Moja opowieść o czasie wspólnym z Kooperatywą Edukacyjną Ponad Horyzont, pisana jest z dość odległej perspektywy. Perspektywy „czasu zarazy”, chaosu edukacyjnego, zagubienia wszystkich uczestniczących w procesie nauki. Z tego miejsca, mogę, przez ekran komputera, puścić Asi i jej grupie, wirtualny uśmiech ze spokojem o to, że dadzą sobie radę.

Dlaczego tak sądzę? Miałam przyjemność obserwować i współdziałać z grupą jedynie przez trzy dni, i podczas każdego z nich widziałam jak Asia buduje i pielęgnuje podstawy każdego działania w grupie:

Po pierwsze i najważniejsze- relacje.

Już w wejściu do szkoły każdy członek społeczności jest ciepło witany, by po chwili luźnych interakcji z innymi, zasiąść do porannego kręgu. Tu każdy ma możliwość spróbować nazwać swoje uczucia, przeanalizować dlaczego tak się czuje i co może z tym zrobić. W razie potrzeby można liczyć na kolegów, koleżanki i Asię. W tym ważnym czasie, można porozmawiać też o tym co nas dzisiaj czeka, a więc dzieci są rzeczywistymi, pełnoprawnymi i świadomymi uczestnikami procesu nauki, co zapewne poprawia jego efektywność. W ciągu dnia, pomimo różnych aktywności, nauczycielka wygospodarowuje czas na indywidualne rozmowy z uczniami. Pisząc „indywidualne rozmowy” nie mam na myśli kwestii czysto dydaktycznych, a raczej czysto ludzkich. Dziecko ma możliwość porozmawiać o tym co mu się przydarzyło, o czym myśli, co je zaintrygowało, zasmuciło, rozśmieszyło itd. Takie sytuacje, co oczywiste, budują więź, ale też służą Asi do pobudzania kreatywności, czy stymulowania myślenia krytycznego, poprzez umiejętne zadawanie pytań, i co ważne- umiejętne słuchanie. Na marginesie: to jedna z inspiracji dla mnie- sztuka prowadzenia rozmowy, podczas której zapominam o tym, że jestem „wszystkowiedząca” i pozwalam wykazać się dziecku. Ta umiejętność, jak zresztą zapewne każda inna, wymaga nieustannego szlifowania, dążenia do doskonałości, której nie dane nam osiągnąć, i z tym trzeba się pogodzić :).

 

Po drugie- pewna doza rutyny.

Stałe punkty dnia i tygodnia są jak ramy które dają oparcie- poczucie bezpieczeństwa. W przypadku grupy Asi, dzieci  wiedzą, że codziennie mogą porozmawiać w kręgu porannym, zjeść wspólnie śniadanie i obiad, a także wyjść na dwór (być może od tego były wyjątki, ale mnie one nie spotkały – i tak szczęśliwie byłam na dworze w jedyny dzień tej zimy, gdy padał śnieg wystarczający do zrobienia bałwana). Uczniowie wiedzą też kiedy jest czas na wspólne zajęcia, a kiedy mogą pracować samodzielnie, a najważniejsze- jak to robić.

Każdy ma swoją półkę, ze swoimi książkami i ćwiczeniami, oraz dodatkowymi kartami pracy drukowanymi przez Asię. Każdy wybiera, konsultując z Asią co mógłby z tych materiałów zrobić sam. Każdy robi to w swoim tempie, nie każdy to samo.

 

Po trzecie- samodzielność.

Chociażby samodzielność w wyborze tego co dziecko robi w pracy indywidualnej, ale też pewna samodzielność w kierowaniu własnym procesem rozwoju. Jak Asia uczy tej samodzielności? Przede wszystkim pozwala na nią.

Zaczynając od tego, że zajęcia nie są obligatoryjne. Obligatoryjna w czasie zajęć jest praca, ale dziecko może wykonywać inną pracę niż nauczyciel proponuje całej grupie. W czasie gdy ja gościłam w szkole, nie było takiej sytuacji. Dzieci były ciekawe i otwarte- czyli w normie, którą mogą zachować w tak nieopresyjnym i wspierającym środowisku. Nawet te bardzo nieśmiałe, czuły się w obecności Asi na tyle bezpieczne, że mogły uczestniczyć w zajęciach grupowych z obcą/ nową osobą, czyli ze mną.

Dzieci ćwiczą samodzielność również w sytuacjach „codziennych- zwykłych”. Mogą na przykład oprowadzić mnie po całym Folwarku.

Ciekawa jestem rozwoju jeszcze jednej inicjatywy samodzielnych Alpak: byłam świadkiem tworzenia przez nie (z Asi wsparciem) projektu własnych zajęć. Każde z dzieci, niektóre samodzielnie, inne w parach, miały zorganizować zajęcia dla reszty grupy. Zajęcia zgodne z ich osobistymi zainteresowaniami. Prawdziwy sprawdzian z samodzielności :).*

 

Czy wszystko szło „jak po maśle”? Oczywiście, że nie. W trakcie tych trzech wspólnych dni pojawiło się wiele różnych problemów. Zdarzało się, że dzieci nie szanowały swoich wzajemnych granic, czy też granic dorosłych. Zdarzało się, że to co zaplanował nauczyciel ( w tym ja), nie spotkało się z oczekiwanym odbiorem. Ale wszystkie problematyczne sytuacje łatwiej rozwiązać bazując na pielęgnowanych relacjach, jasnych i przewidywalnych sposobach działania,  pracując z dzieckiem świadomym i samodzielnym. Tak to właśnie działa u Alpak, dlatego jestem spokojna o to, że dziś, w tym trudnym czasie, choć zapewne napotkają problemy, tak jak wszyscy nauczyciele i uczniowie, to jednak poradzą sobie.**

 

Zajęcia prowadzone przez dzieci – samodzielne planowanie nie wyszło nam tak, jak zakładaliśmy. Było jednak świetnym procesem wzmacniania odpowiedzialności i gotowości do podejmowania takich wyzwań. W efekcie tylko jedna uczennica poprowadziła zaplanowane przez siebie zajęcia, jednak w żaden sposób nie była to dla mnie informacja, że reszta dzieci to zignorowała, czy nie potrafiła tego zrobić – edukacja to proces, spróbujemy jeszcze wiele razy :).

 

** Opis został stworzony w drugim tygodniu pracy zdalnej stąd uwaga o trudnym czasie.

 

W kolejnym wpisie Oktawia opisała proces prowadzenia warsztatów w naszej grupie. Myślę, że to o czym rzadko się wspomina, to fakt, że takie „gościnne występy” są niezwykle trudne. Z miejsca trzeba zbudować pewnego rodzaju więź i wypracować zaufanie uczniów. Zachęcanie dzieci do podjęcia proponowanych zajęć zawsze wymaga od nas kreatywności i niemałych pokładów entuzjazmu, ale w grupie, gdzie każde dziecko może samo decydować na co ma ochotę i czym chce się zająć zaangażowanie wszystkich jest już samą w sobie informacją zwrotną odnośnie wybranych metod, form i środków kształcenia (nie mówiąc już o naszym podejściu, postawach i umiejętnościach nie zawsze związanych z nauczaniem:)).

Wracając do zagadki z metodą… Ile osób zna i stosuje majeutykę?:)
Wspominałam o tej metodzie pisząc między innymi O ARTYSTACH W FIŃSKICH SZKOŁACH.

Więcej na temat metody opracowanej przez Sokratesa już wkrótce!