Wymiana nauczycielska – podsumowanie – Hiszpania

0
1989

Zacznę od tego, że długo nie mogłam się „zebrać” do napisania tego artykułu. Moje refleksje nad projektem często są efektem wielu pytań i rozmów, na Facebooku czy w komentarzach, ostatnie dwa artykuły jednak, chyba nie wzbudziły w Was potrzeby do dyskusji.

 

W pierwszym wywiadzie z Laurą Tobarrą skupiłyśmy się na jej przemyśleniach na temat systemu hiszpańskiego. Z kolei w drugiej części skoncentrowałyśmy się na rozwązaniach systemowych i organizacyjnych.

 

Nawiązując kontakt z nauczycielami chcącymi udzielić wywiadów w ramach projektu Wymiana Nauczycielska – rozmowy międzynarodowe liczę się z tym, że niektórzy nauczyciele uczą języków, inni przedmiotów ścisłych, jeszcze inni zajmują stanowiska kierownicze w szkołach i w związku z tym nie mają czasu na czynne nauczanie. Dlatego nie zawsze uda mi się uzyskać odpowiedzi na wszystkie pytania, które Was interesują. Musimy się liczyć z tym, że w niektórych krajach nie istnieje takie stanowisko jak „wychowawca”, niektórzy przedmiotowcy nie spotykają się z rodzicami (nigdy!), są też przypadki kiedy nie dowiemy się niczego na temat nauczania osób ze Specjalnymi Potrzebami Edukacyjnymi bo według Państwa takich po prostu nie ma (np.: Tajlandia, Chiny i inne, w których osoby z zaburzeniami, chore i niezdolne do nauki ukrywane są w domach).

 

Jednym z najważniejszych wniosków po kolejnym etapie projektu był fakt niesamowitych podobieństw w systemach: polskim i hiszpańskim. Po rozmowie z Laurą byłam w małym szoku zważając na to, że nasze kultury i podejście do życia są tak zróżnicowane. Jak zatem to działa, że pracujemy w ten sam sposób, używając podobnej metodologii i struktury organizacyjnej, w efekcie pozostajemy tak różni od siebie? Jak to się dzieje, że Hiszpanie – głośni, radośni, spontaniczni, żywiołowi – przedstawiają sobą wolność i swobodę mimo kilku lat spędzonych w ławkach szkół tradycyjnych, gdzie wymaga się od nich: posłuszeństwa, zachowania ciszy i skupienia, wykonywania określonych przez nauczyciela czynności w określonym przez niego momencie. Przecież Polacy, ugodowi (najczęściej:), spokojni, zdystansowani i nieokazujący emocji przechodzą przez ten system i byłam prawie pewna, że to on właśnie warunkuje nasze podejście do życia i zachowania. Następnie zaczęłam się zastanawiać jak system może mieć wpływ na dorosłe życie, skoro francuski system też nie wychodzi przed szereg szkolnictwa tradycyjnego, a mimo to, artystów w tym kraju mamy na pęczki. Sama mieszkam w mieście, które słynie z wspierania wszelkiego rodzaju twórczości: animacji, komiksów, grafiki itd. Zatem przez najbliższe tygodnie będę próbowała zastanowić się, w jaki sposób, ten sam system kształcenia i metodologia, kształtuje tak różne kultury. Przecież edukacja powinna mieć ogromy wpływ na kulturę – a tu się okazuje, że chyba niekoniecznie.

 

Warto jednak pamiętać, że wygląd i organizacja pracy placówek edukacyjnych w Hiszpanii w dużej mierze zależy od regionu w jakim się znajduje – w niektórych bowiem miastach obowiązuje nauka w dialektach (istnieje kilka oficjalnych), różny jest również rozkład godzin zajęć czy ich ilość. Jeśli chcecie poznać szczegóły dotyczące organizacji pracy w Hiszpanii więcej informacji możecie znaleźć w tym miejscu.

 

Ze względu na fakt, iż system ten nie różni się znacząco od naszego ciężko jest mi stworzyć jakieś ciekawe, wartościowe wnioski. Być może Wy macie jakieś przemyślenia, którymi chcielibyście się podzielić z innymi? Czy moglibyśmy się czegoś od nich nauczyć? Zachęcam do zostawiania komentarzy pod postem:).

 

W najbliższych tygodniach zajmiemy się systemem włoskim. Kraj, z którego wywodzą się takie osobistości jak Maria Montessori czy Loris Malaguzzi z regionu Reggio Emilia, może być niemałym zaskoczeniem. Czy w miejscu, w którym reformy edukacyjne były ostatnio przeprowadzane w pierwszej połowie poprzedniego stulecia, szkoły i nauczyciele nadążają za potrzebami uczniów? Czy szanowany i stosowany na całym świecie system opracowany przez założycielkę Casa dei Bambini radzi sobie w rodzimym środowisku? Na te i wiele innych pytań odpowiedziała Mariella Tieghi z Mediolanu – wywiady znajdą się na blogu już w czerwcu:).