Zaplanowane marzenia – czyli jak wizualnie projektuję swój czas i cele

1
491

Dokładnie 8 dni temu przedstawiłam Ci na blogu jak wyglądał mój 2018. Czas leci, mamy już 7 stycznia, a w związku z tym, trzeba zaplanować kolejne miesiące. Od kilku lat wiem, że zostawianie osiągnięć i marzeń samym sobie to jak zwiedzanie nowego kraju bez mapy i informacji co w nim mogę znaleźć. Spacerując bez wyznaczonego celu może i owszem, znajdę jakieś piękne miejsca, jednak nie zdając sobie sprawy mogę przemaszerować ulicę dalej, nie zauważając Koloseum. Dlatego planowanie swojego roku (a dokładniej kwartału) traktuję jako inwestycję w siebie, czas na autoanalizę oraz zrozumienie własnych potrzeb i ambicji. Jest to proces złożony i trwający znacznie dłużej 5 minut między serialem, a kolacją.  Jeśli faktycznie chcesz zaplanować najbliższe miesiące w sposób przemyślany i zgodnie z podświadomymi i świadomymi wyborami oraz potrzebami – chętnie pokażę Ci w jaki sposób odbywa się to u mnie, może skorzystasz z inspiracji:).

#planowanie, #organizacja #rozwójosobisty #zarządzanieczasem
Mapa marzeń (visionboard) wykonana w styczniu 2018 roku

Zacznę od tego, że co roku forma planowania zmienia się, myślę, że im więcej blogów i stron takich jak WORQSHOP czy PANI SWOJEGO CZASU tym więcej inspiracji i pomysłów. W tym roku kolejny raz (już 3) planowanie zorganizowałam w formie warsztatów dla znajomych. Razem rozmawiamy o poprzednim roku, o naszych sukcesach i porażkach, wstępnych założeniach i realizacji postanowień. Dyskutujemy o tym, co chcielibyśmy ulepszyć, co pozostawić biegowi czasu, od czego się uwolnić. Warsztaty odbywają się w formie spotkań koleżeńskich, ważne jest zaufanie do osób, z którymi dyskutuje się o swoich potrzebach i pragnieniach – niezbędne jest wsparcie i realna chęć pomocy w znalezieniu własnej drogi. Pierwsze spotkanie ma na celu pomóc nam określić, który kierunek chcemy obrać w danym roku (skupić się na karierze zawodowej, rozwoju osobistym czy życiu rodzinnym?). Od początku spisujemy pomysły na swoje życie, dochodzimy do nich metodą burzy mózgów, opracowujemy również wstępne postanowienia noworoczne. Na kolejnych etapach wracamy do nich wielokrotnie. Po takiej sesji najczęściej mamy już ogólny zarys tego co chcemy ująć w naszym planie. Rozchodzimy się do domów i dajemy sobie tydzień na autorefleksję. W ciągu tych siedmiu dni siadałam do moich notatek kilka razy dziennie, dając sobie chwilę na przemyślenie kilku kwestii:

  • czy to jest dla mnie ważne?
  • jak to postanowienie może wpłynąć na moje życie?
  • czy będę potrafiła to zrobić? (Czy nie podnoszę poprzeczki zbyt wysoko, a zatem czy cel jest realny?
  • czy postanowienie to jest na tyle ważne, że powinno znaleźć się na mojej tablicy wizualizacji (vision board)?
  • skąd wziąć na to środki/czas?
  • ile czasu zajmie mi osiągnięcie tego celu?

…i wiele innych pytań zależnych od kontekstu. Przynajmniej dwa razy w zeszłym tygodniu poświęciłam mojemu planowaniu ponad 2 godziny (ponieważ grafik w ostatnich tygodniach mam dosyć napięty, musiałam wstać wcześniej niż zwykle, że znaleźć wolne 2 godziny), w tym czasie słuchałam wyłącznie muzyki klasycznej (słowa w utworach rozpraszają moją uwagę – jeśli lubisz uczyć się lub czytać przy takiej muzyce, polecam Ci PLAYLISTĘ Z YOUTUBE), z wyłączonym telefonem i komputerem zajmowałam się tylko tym co widziałam przed sobą na kilkunastu kartkach z notatkami i szkicami. Taki czas dla siebie jest niezbędny w tym procesie, zatem jeśli rzadko jesteś w stanie znaleźć spokój i ciszę postaraj się wstać wcześniej – stawianie małych kroków w kierunku rozwoju osobistego to naprawdę dobry sposób na rozpoczęcie dnia;).

#planowanie #organizacja #rozwójosobisty #zarządzanieczasem
Zdjęcie wykonano na początkowym etapie planowania

Po tygodniu powstały pierwsze szkice tablicy wizualizacji – staram się ją robić na zasadach sketchnoting – taka forma najbardziej do mnie odpowiada, możliwości jednak jest mnóstwo (wyklejane, rysowane, drukowane, zawierające jedynie obrazy itd.) WIĘCEJ NA TEN TEMAT PRZECZYTASZ NA BLOGU WORQSHOP.

#planowanie, #organizacja #rozwójosobisty #zarządzanieczasem
Wstępny szkic – nie został on wykorzystany w finalnej wersji projektu

Rysowanie mojej mapy marzeń pomaga mi nie tylko w planowaniu ale również uspokaja po dniu pełnym zadań, wycisza przed snem oraz pozwala na artystyczną ekspresję – nawet osobom, które sądzą, że ze sztuką nie mają nic wspólnego;) – bzdura! Każdy raz na jakiś czas ma potrzebę stworzyć „coś” od początku do końca, wyrazić siebie i swoje emocje lub po prostu oderwać się na chwilę od rzeczywistości. Od kilku lat mam również pewną tradycję związaną z moimi urodzinami, które przypadają 4 stycznia – dzień ten traktuję jako prezent – zawsze staram się wziąć wolne lub wyczyścić mój plan dnia ze wszelkich zbędnych/dających się przełożyć czynności. Najczęściej kilka dni wcześniej kupuję sobie kalendarz (w tym roku zapomniałam, ale nie pokrzyżowało mi to planów), szykuję sobie miejsce do pracy, kupuję jakąś pyszną herbatę (aktualnie króluje w moim domu czarna indyjska herbata z kardamonem i mlekiem ryżowym:)) i zaszywam się na pół dnia, oddając się ozdabianiu, planowaniu i uzupełnianiu. W tym roku ze względu na brak kalendarza cały swój czas poświęciłam właśnie mapie marzeń. I dlatego jestem już na etapie wykańczania moich planów – w zeszłym roku czaiłam się do mojej visionboard przez prawie miesiąc, w tym roku wystarczył tydzień:).

#planowanie, #organizacja #rozwójosobisty #zarządzanieczasem
Pierwszy rysunek próbny (etap opracowywania rozmieszczenia elementów i uzupełnianie brakujących postanowień – czasem to na tym etapie zdaję sobie sprawę, że jakąś sferę rozwoju pominęłam)

Na etapie tworzenia mapy często konsultuję kolejne zmiany i udoskonalenia z grupą warsztatową, takie rozmowy pozwalają przyjrzeć się swoim planom z odpowiedniego dystansu i określić, czy prace faktycznie idą w dobrym kierunku. Nie zapominam, że są ludzie, którzy studiują kilka lat ucząc się jak doradzać innym, jak ich prowadzić przez pewne elementy planowania – moje działania są czysto hobbistyczne i oparte wyłącznie na własnych doświadczeniach, kilku książkach i kilkunastu blogach:). Dlatego nie przyjmuję niczego za pewnik i staram się słuchać nie tylko głosu serca ale i rozsądku:). W moim przypadku (i w przypadku znajomych, z którymi opracowywałam plany w poprzednich latach) taki przepis sprawdza się w 100%.

Kolejny rok planuje pod wdzięczną nazwą „rozwój osobisty”, swoje działania i energię skupiam na osiąganiu celów postawionych w związku z rozwojem działalności mojej marki oraz na zmianie stylu życia, który w ostatnich miesiącach bardzo mi szkodził i w znacznym stopniu zaważył na moim samopoczuciu i zdrowiu.

W zeszłym roku pracowałam bardzo ciężko – nigdy wcześniej żadna praca (a stanowisk w moim życiu było sporo zważając na fakt, że pracuję od 17 roku życia – wcześniej przez kilka lat, jako harcerka, większość weekendów w roku spędzałam w centrach handlowych pakując klientom marketów zakupy – 2 dni stania po 8 godzin przy kasie chyba również może zostać nazwane pracą;)) nie wymagała ode mnie takich pokładów dyscypliny, wewnętrznej motywacji, samozaparcia i doskonalenia na każdym kroku. Miałam dwa miesiące zwątpienia, kiedy to uważałam, że praca nad Educational Eden nie ma sensu, do niczego mnie nie doprowadzi i powoduje, że zamiast skupić się na szukaniu jakiejkolwiek płatnej pracy, siedzę i klepię bez sensu w klawiaturę. Jednak plan jaki sobie założyłam trzymał mnie w ryzach – ok, jeśli faktycznie po roku zauważę, że to jest bez sensu, że nic z tego nie wychodzi, zmienię swoje priorytety. Jeśli tylko dam z siebie wszystko, a mimo to nie osiągnę nic czego oczekiwałam, przestanę się mamić marzeniami i wrócę na ziemię. I właśnie dzięki planowaniu i ustalonym celom wiedziałam, że po 3-4 tygodniach przerwy mam do czego wracać i nad czym pracować. Odhaczałam kolejne elementy z listy. Mijały dni, a ja dostawałam coraz więcej maili, wiadomości prywatnych, ofert pracy i propozycji współpracy przy projektach. Gdybym straciła swój cel z oczu, gdybym poddała się w swoich chwilach słabości moglibyśmy się tu dzisiaj nie spotkać. Dlatego tak ważne jest dla mnie robienie zestawień postanowień, planowanie wizualne oraz zagłębianie się w siebie – żeby nie tracić okazji do rozwoju, okazji na sukces i satysfakcję z życia, które sobie przecież wymarzyłam. W 2012 założyłam zeszyt z listą „marzeń do zrealizowania”, spisywałam ulotne myśli typu: „kupię samochód”, „rzucę palenie w 2012/2013/…/2018” (finalnie w sierpniu zeszłego roku skończyłam moją znajomość z nikotyną!:)), „będę chodziła na siłownie”, „pojadę na Woodstock”, „raz w miesiącu będę chodzić do teatru”… i tak dalej. Dopiero rok temu zauważyłam jakie błędy robiłam zapisując swoje „marzenia” (co ciekawe oglądając taki zeszyt można naprawdę zobaczyć jakie zmiany zachodzą w człowieku oraz jak zmieniają się jego priorytety). Niektóre z nich były zupełnie niemożliwe do osiągnięcia, inne na wyciągnięcie ręki. Wszystkie opisane w taki sposób, że ani to motywujące ani zniechęcające, ot takie spisanie kilku pomysłów. Teraz co jakiś czas aktualizuję kolejne strony, patrząc co zrealizowałam (nieraz przez przypadek nie pamiętając, że coś było moim marzeniem kilka lat temu) i co mogłabym spróbować zrealizować w najbliższym czasie. Jednak do rzeczy, wiesz dlaczego Ci o tym wspominam? Żebyś nie popełniał/a moich błędów. Planowanie to naprawdę złożony proces, w wykonując je poprawnie i według kilku sprawdzonych sposobów stajesz od razu na pozycji do startu zamiast wpisywać się na listę rezerwowych. Marzenia pozostawione same sobie, choćby spisane na pięknych kartkach i opatrzone obrazkiem, po prostu się nie spełniają. Od dziś myśl w ten sposób: marzenia to nierozplanowane jeszcze cele. Dlatego zamiast pisać:

„Nauczę się jeździć konno”

rozpisz to sobie na etapy wykonania zadania:

  • sprawdź dostępność zajęć prywatnych lub grupowych najbliższej stadniny koni,
  • umieść ceny zajęć na liście wydatków na najbliższe 3 miesiące,
  • umów się na pierwsze zajęcia (zapłać z góry),
  • przygotuj sobie niezbędny ekwipunek (strój i obuwie, które będziesz nosić na jazdy),
  • ustal stały dzień zajęć, wpisz je do kalendarza (okres 3 miesięcy),
  • zapisz na swojej visionboard dlaczego chcesz jeździć konno, skąd się wzięło to marzenie, co chcesz osiągnąć poprzez jego realizację,
  • *(możesz wspomnieć jaki jest następny krok, np.: wycieczki konno nad Bałtykiem o wschodzie słońca – muzyka mnie tak romantycznie nastroiła;)).

Czy nie łatwiej zrealizować taki cel? Nie łatwiej się go trzymać? Dokładnie.

Teraz powiem Ci o kolejnym błędzie podczas planowania, ale posłużę się tutaj wypowiedzią jednej z uczestników moich warsztatów, Katarzyny Krzepiłko:

„Przykładowo, zaobserwowałam, że zbytnio skupiam się na czasie poświęconym na daną czynność, a nie na osiąganiu celu. Planowałam poświęcenie 1.5h 2x w tygodniu na pisanie pracy magisterskiej. Traktuję to jak obowiązek i gospodaruję czas … tak myślałam. Asia otworzyła mi oczy pokazując, że można podejść do tego zadaniowo. Pokazała mi, że lepiej jest założyć sobie plan działania oparty na celach, np. pisząc 1 podrozdział w tygodniu. Uderzyła mnie błędna logika, którą sobie obrałam. W końcu, kierując się moim tokiem rozumowania, ten nieszczęsny podrozdział może być pisany nawet przez miesiąc. A przecież liczy się efekt! Celem jest gotowa praca a nie pisanie jej. Rozmowa z Asią i przyjęcie jej strategii było kluczowe w ustaleniu moich priorytetów. Przedstawienie sprawdzonych przez nią praktyk znacząco wpłynęło na moje własne cele i dało mi potężny zastrzyk inspiracji. Dziękuję!”

Też tak macie? „Będę ćwiczyć 2 razy w tygodniu po 20 minut, po 2 miesiącach po 40 minut.” A jak to się ma do rozwoju? W tym czasie można zrobić milion rzeczy na milion różnych sposobów – można 20 minut skakać pajacyki albo przebiec 4 kilometry – jednak jeżeli nie sprecyzujemy tego w naszych postanowieniach, mogę się z kimś założyć, że nie dość, że ochota do wykonywania ćwiczeń po miesiącu spadnie do 50% naszego wcześniejszego zapału, to jeszcze zbytnio nie pomoże nam osiągnąć tego o czym faktycznie myślimy (niezależnie czy jest to budowanie masy mięśniowej, wzmacnianie organizmu i zwiększanie siły, czy zrzucenie zbędnych kilogramów). Nie czas się liczy, a efekt, nie postanowienie, a poszczególne elementy planu jak je zrealizować.

#planowanie, #organizacja #rozwójosobisty #zarządzanieczasem
Jedna z ostatnich wersji mapy marzeń – choć nie mam pewności, bo mam wrażenie, że mogę zrobić ją lepiej…

A teraz mam dla Ciebie największe wyzwanie: MIRACLE MORNING!

Okazuje się bowiem, że planując swój rok/kwartał/miesiąc możesz również w prosty sposób zaplanować aktywności, które w znaczący sposób podniosą jakość Twojego życia – nie wyolbrzymiam! Sprawdziłam to na sobie i praktykuję to ze swoimi uczniami.
O Miracle Morning dowiedziałam się z bloga Worqshop (link do bloga i do konkretnych, przeze mnie lubianych, wpisów znajdziesz pod odpowiednimi frazami). I już czytając oczywista oczywistość uderzyła we mnie z ogromna siłą (tak zwane zderzenie z rzeczywistością;)) – moja higiena pracy jest tragiczna. To przez to mam takie huśtawki nastrojów, wieczne spadki energii, pokłady frustracji i rozżalenia jakimi mogłabym obdzielić z 8 osób. Mój dzień wyglądał następująco:

Pobudka o 11:30, godzinne wiercenie się w łóżku bez celu, uporczywie prowadząc wewnętrzny dialog i znajdując wymówki na zaburzony tryb dnia: „życie to nie wieczna asceza, po co wstawać rano, niczego mi od tego nie przybędzie, a pracę mogę zacząć o której chcę bo nie mam żadnych wytycznych. Pracowałam do 4 nad ranem to należało się wyspać…”. Godzina z telefonem w ręce „odpisuje na maile i komentarze na fb!” i już o 13:00 zaczynałam pracę przy komputerze. O 17:30 do domu wraca mój partner zatem wypadałoby odejść od komputera i zjeść… śniadanie. Po godzinie wracam do komputera, sprawdzam wszystkie grupy, odpisuje na wiadomości, bezmyślnie obserwuję social media. O 20:00 kolacja, po której zaczynam sprzątać i ogarniać dom, czasem coś upiekę, ugotuję na następny dzień. I o 23:00 zaczynam faktycznie pracować. No nic tylko być freelancerem. Nawet nie wiesz ile prób wydostania się z tego błędnego koła podjęłam i jak ciężko było mi naprawić ten system. A tak naprawdę udało się dopiero po kilkunastu eksperymentach z Cudowną Rutyną Hala Elroda.

Już nie mam problemów ze wstawaniem (wstaję o 7:00, czasem wcześniej), wprowadziłam zdrową i opartą na powtarzalnych zasadach dietę, a cały mój dzień opiera się na kilku fantastycznych rytuałach, takich jak: medytacja, ćwiczenia, afirmacje, wizualizacje, pisanie, czytanie, a do tego ćwiczenia z mindfulness, trening wdzięczności i codzienna rozmowa z jedną bliską mi osobą. Wydawać by się mogło, że już poza tym nic nie robię – ale przy dobrej organizacji, każdy z elementów moich rytuałów zajmuje mi od 5- 30 minut (czytanie i ćwiczenia zajmują około 25-30 minut dziennie) prócz pisania (które jest również moim zajęciem zarobkowym – ono najczęściej zajmuje ok 7-8 godzin dziennie, z tym że 15 minut trwa podsumowanie dnia poprzedniego oraz krótki szkic codziennego planowania aktywności).

Jeśli chcesz wiedzieć więcej na temat wprowadzania Cudownej Rutyny do życia szkolnego daj znać w komentarzu, jeśli znajdzie się kilku chętnych opowiem w jaki sposób praktykuję takie działania, a już teraz ZAPOZNAJ SIĘ ZE SCENARIUSZEM mojego autorstwa, który został zainspirowany książką „Fenomen poranka” Hala Elroda – scenariusz z łatwością można dopasować do uczniów na każdym etapie edukacyjnym:). W grudniu został on opublikowany w Magazynie dla Nauczycieli „Sygnał”.

Przed samym końcem chciałabym jeszcze dodać, że sama wizualizacja planów nie wystarczy, pamiętaj by aktualizować swoje zamiary oraz rozpisywać je na mniejsze, łatwiejsze do zrealizowania etapy (wszystko się na mapie marzeń niestety nie zmieści;)). Osobiście stosuję planowanie wieczorne – każdego wieczoru siadam z kartką i długopisem na 5-10 minut, zapisując punkt po punkcie zadnia na kolejny dzień – nie pomijam nawet tych, które mogą się wydawać błahe (bo najczęściej bym po prostu zapomniała;)), następnie zakreślając czerwonym markerem zadania najważniejsze – tak zwane GENERAL COMMAND (podany film to absolutnie nie jest jakieś wybitne źródło, ale do mnie autor przemówił na tyle, że jego pomysł wprowadziłam do swojego planowania – i działa;)), zielonym kolorem podkreślając kolejne ważne (najczęściej z powodów osobistych nie zawodowych) zadania, a te, które mogą poczekać lub zostać wykonane w następnych dniach zostawiam bez kolorów – w ten sposób jeśli wyrobię się w czasie zacznę je realizować nie pozostawiając wszystkiego na ostatnią chwilę.

#planowanie, #organizacja #rozwójosobisty #zarządzanieczasem
Pojedyncze plany dnia z uwzględnieniem planu kwartalnego

 

Na koniec jeszcze jeden cytat na podsumowanie po co tak naprawdę bawimy się w to całe planowanie:

„Inne przemyślenia?
Wiele! Sesja z Asią dała mi niesamowitego kopa. Planowanie osiągnięć to trudna sprawa, zwłaszcza kiedy wymaga się od siebie dużo rzeczy. Dzięki naszej sesji zmierzyłam się ze sobą i wyszłam ze strefy komfortu. Co więcej, Asia uświadomiła mi istnienie pułapek logicznych, które sama na siebie zastawiłam. Pokazała mi też techniki usprawniające osiąganie założonych celów i nauczyła, w jaki sposób sformułować realne założenia.
Z ręką na sercu polecam planowanie każdemu, kto pragnie spojrzeć na swoje cele ze zdrowym dystansem. Wygospodarowanie sobie odrobiny czasu na stworzenie dobrego planu jest pierwszym krokiem do jego realizacji. A to wszystko daje naprawdę dużo satysfakcji!”

#planowanie #rozwójosobisty #zarządzanieczasem #visionboard
Szkice i notatki Kasi – etap początkowy prac

Pamiętaj, jako nauczyciele planujemy w zasadzie przez cały rok – a to swój rozwój, a to rozwój naszych uczniów, wycieczki, zindywidualizowane programy nauczania, spotkania z rodzicami i masę innych wydarzeń – być może działania jakie Ci proponuję sprawią, że kolejne proces organizacji czasu i celów okaże się bardziej efektywny i przyjemniejszy? Jeśli masz moment – podziel się ze mną swoją opinią na temat opisanych metod i technik, Twój feedback jest dla mnie bezcenny:).

 

A w Nowym Roku życzę Wam tyle sił i energii żeby można było góry przenosić! 🙂