Planowanie pracy i tworzenie własnego planu rozwojowego – kompetencje fundamentalne

0
66

O tym, że planowanie pracy i tworzenie list „do zrobienia” (powszechnie wykorzystuje się również oryginalny zapis z języka angielskiego „to do”) to połowa sukcesu piszą wszyscy wielcy liderzy i ludzie sukcesu. Podkreślają jednak, że jest tak w przypadku ludzi, którzy potrafią jeszcze te plany realizować.

Samo zanotowanie kilku punktów dziennie do odhaczenia nie powinno stanowić żadnego wyzwania. Jednak umiejętne tworzenie list i planów, nie ma nic wspólnego z bezrefleksyjnym zanotowaniem kilku stałych punktów dnia.

Dziś chcę się z Tobą podzielić metodą, którą opracowałam ponad rok temu. Od tamtej pory poddawałam ją stałym poprawkom, ewaluowałam ją z moimi uczniami i studentami, sama na sobie sprawdzałam, które obszary działań wydają się niedokładne i bezcelowe.

Kieruję się bowiem zasadą tworzenia narzędzi z perspektywy ucznia czy obserwatora uznawanych za proste, logiczne. Nic tak nie utrudnia nauki (a co za tym idzie, nie zniechęca) jak niezrozumiałe instrukcje, trudne narzędzia (np. zawiłe i chaotyczne schematy bądź grafiki edukacyjne).

 

Bardzo ważnym w moich metodach pracy jest również przekonanie, które poznałam dzięki refleksyjności wybitnego twórcy:

„Nie można osiągnąć mniejszego lub większego mistrzostwa bez opanowania siebie”

Leonardo da Vinci

Stąd wniosek, że nie można zabrać się za planowanie realizacji jakiegokolwiek projektu/zadania jeśli nie weźmiemy pod uwagę swoich potrzeb, mocnych stron, trudności z jakimi się mierzymy i innych czynników, które wpływają na nas, nasze podejście do świata i nasze zasoby.

 

Ze względu na kilka etapów pracy poniżej opiszę w jaki sposób pracuję z uczniami od 4 klasy szkoły podstawowej przy tworzeniu takich planów. Dla dzieci z klas 0-3 opracowałam podobną metodę planowania własnej drogi rozwojowej, jednak dla lepszego zrozumienia różnic oraz z czego dokładnie wynikają, o nim napiszę w kolejnym artykule.

 

 

„Jeśli masz ochotę uśmiechnij się, zaraz zobaczysz oczyma wyobraźni coś, co sprawi, że poczujesz się szczęśliwa_y. Wyobraź sobie siebie w przyszłości. Ta wizja daje Ci poczucie dumy. Co właśnie robisz? Gdzie jesteś? Ile masz lat? Czy jest coś co sprawia, że akurat takie wyobrażenie kojarzy Ci się ze szczęściem?”

W taki sposób zaczynam warsztaty planowania indywidualnej drogi rozwoju moich uczniów. Po pierwsze dowiaduję się bezpośrednio od nich, czym jest ich definicja szczęścia. Do czego chcą dążyć i co pomoże im zaspokoić ich potrzeby. Niektóre rozmowy skupiają się na bardzo bliskiej przyszłości inne na dorosłości. Najważniejsze jednak, że zawsze można „dokopać się” do prawdziwych, wewnętrznych pragnień oraz, niezależnych (np. od ambicji innych ludzi) celów.

Następnie proszę moich uczniów aby opowiedzieli mi więcej. By podzielili się szczegółami, tworzymy wizję, która ma być jak najbardziej wyraźna i szczegółowa – ma ona bowiem udźwignąć ciężar motywacji by dostarczać jej w chwilach zwątpienia mogąc odwołać się do konkretów w razie potrzeby.

„Jak się czuje teraz Twoje ciało? Teraz gdy widzisz siebie w przyszłości, gdy widzisz, że osiągnęłaś_ąłeś to, na czym Ci zależało? Jakie to jest uczucie? Czy potrafisz nazwać emocje jakie Ci towarzyszą? A może potrafisz opowiedzieć jakie sygnały z ciała teraz odczuwasz?”

Niezwykle ważnym elementem mojego programu jest łączenie ciała z umysłem. W XVII wieku Kartezjusz w swojej teorii stworzył podział, który jest nie tylko krzywdzący (nadając większą wartość rozumowi i odejmując ciału) ale również niezgodny z prawdą (co ciekawe, większość wschodnich kultur od starożytności do czasów współczesnych nie zrezygnowała z holistycznego pojmowania człowieka). O jedności i współpracy naszego rozumu, ducha i ciała informują nas np. objawy psychosomatyczne, spięcie mięśni w trakcie odczuwania stresu, zmiany nastroju w przypadku niezaspokojonych potrzeb fizycznych itd.

Wzorując się na technikach i metodach pracy opracowanych między innymi przez Jaspera Juula przy projekcie „Empatia. Wzmacnia dzieci, trzyma cały świat razem” podczas KAŻDEJ swojej lekcji i interakcji z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi odwołuję się do odczuć z ciała, emocji i przeżyć wewnętrznych. Z początku jest to proces „wymuszony”, nienaturalny dla uczestników. Większość z nich, w ogóle nie rozumie pytań i nie wie o co proszę. Z czasem jednak oni sami dostrzegają kiedy ich świadomość wzrasta, a wraz z nią wzmacnia się zdolność koncentracji uwagi, pogłębiona jest empatia i zrozumienie odmienności, kształtowane są nowe postawy, zmienia się komunikacja, a praca nad sobą i osiągnięciami szkolnymi zdaje się być mniej obciążająca.

 

Gdy już szczegółowo omówimy wizję przechodzimy do aktywnego planowania.

„Co musiałoby się wydarzyć oraz co Ty możesz zrobić, żeby Twoja wizja stała się rzeczywistością?” Na tym etapie proszę uczniów o chwilę refleksji nie zaś zapisywanie kilku punktów typu:

„1. Skończyć szkołę ze średnią 5.00”.

Ten proces powinien być w jak najmniejszym stopniu „kierowany”. To uczestnik zajęć opracowuje swój indywidualny plan i decyduje jakie etapy powinny się w nim znaleźć. Moją rolą jest zadawanie pytań naprowadzających gdy etapy są zbyt obszerne, nieprecyzyjne lub niewykonalne.

Po udoskonaleniu punktów (np. rozbiciu ich na kilka podpunktów, dodanie lub wyrzucenie elementów, sprawdzamy je pod kątem formułowania celów SMART:

„Zgodnie z akronimem tworzącym nazwę koncepcji, sformułowany cel powinien być:

  • Skonkretyzowany (ang. Specific) – jego zrozumienie nie powinno stanowić kłopotu, sformułowanie powinno być jednoznaczne i niepozostawiające miejsca na luźną interpretację,
  • Mierzalny (ang. Measurable) – a więc tak sformułowany, by można było liczbowo wyrazić stopień realizacji celu, lub przynajmniej umożliwić jednoznaczną „sprawdzalność” jego realizacji,
  • Osiągalny (ang. Achievable) – cel zbyt ambitny podkopuje wiarę w jego osiągnięcie i tym samym motywację do jego realizacji,
  • Istotny (ang. Relevant) – cel powinien być ważnym krokiem naprzód, jednocześnie musi stanowić określoną wartość dla tego, kto będzie go realizował,
  • Określony w czasie (ang. Time-bound) – cel powinien mieć dokładnie określony horyzont czasowy, w jakim zamierzamy go osiągnąć.”

Alternatywne wersje zakładają dodatkowe czynniki weryfikacji lub odmienne tłumaczenie akronimu:

  • „A: ambitious (pl. ambitny) – cel musi być stosunkowo trudny do osiągnięcia, musi stawiać wysoko poprzeczkę, ale jednocześnie być w zgodzie z postulatem osiągalności,
  • R: realistic (pl. realistyczny) – ponieważ w tej wersji literkę „A” z akronimu (poprzednio oznaczającą osiągalność) zużyliśmy na „ambitność”, musimy zapewnić postulat realistyczności, który pokrywa się z postulatem osiągalności z pierwotnej wersji akronimu.”

Lub:

  • „S: specific (pl. konkretny) – konkretny cel łatwiej osiągnąć niż cel ogólny. Żeby ustanowić konkretny cel, należy odpowiedzieć sobie na 6 pytań (w wersji ang. – '6W’):
  1. (Who) Kto jest związany z celem?
  2. (What) Co chcę osiągnąć?
  3. (Where) Określ miejsce.
  4. (When) Określ przedział czasu, w którym cel ma zostać osiągnięty.
  5. (Which) Określ wymagania i ograniczenia związane z realizacją celu.
  6. (Why) Określ przyczyny realizacji danego celu i korzyści płynące z osiągnięcia go.

Np. cel ogólny – poprawić kondycję fizyczną; cel szczegółowy – zapisać się jutro do siłowni osiedlowej i ćwiczyć w niej 3 razy w tygodniu.

  • T: tangible (pl. namacalny) – cel powinien być możliwy do doświadczenia go za pomocą 5 zmysłów, ponieważ taki cel często jest również bardziej konkretny i mierzalny a tym samym bardziej osiągalny. Jeżeli nasz cel nie jest namacalny, powinien być wtedy przynajmniej powiązany z innym namacalnym celem.”

 

Istnieje również wersja rozszerzona koncepcji – S.M.A.R.T.E.R.:

  • „E: ekscytujący (ang. exciting) – cel powinien być ekscytujący, w żadnym wypadku nie powinien on być obojętny osobie go ustanawiającej; cel ekscytujący motywuje do osiągnięcia go;
  • R: zapisany (ang. recorded) – zapisanie celu spełnia kilka funkcji: nie zapomnimy o nim, zapisanie motywuje do jego osiągnięcia – w razie trudności czy ogarniającego nas lenistwa nie można udawać, że cel nigdy nie istniał, gdy jest zapisany.”

ŹRÓDŁO: WIKIPEDIA

Wybór wersji zależy od indywidualnych predyspozycji uczestnika. Osobiście, kieruję się prostotą rozwiązań, zatem najczęściej korzystam z ostatniej, rozszerzonej wersji akronimu.

Rozbudowany plan rozwoju zostaje włączony do dokumentacji szkolenia „Wzmacniania korzeni”– jeśli jeszcze nie miałaś/miałeś okazji poznać obszarów tego szkolenia, wszystkie informacje znajdziesz w POPRZEDNIM ARTYKULE).

 

Ostatnim elementem tego warsztatu jest opracowanie wizualizacji celu – uczestnicy wykonują plakat lub rysunek swojej wizji szczęścia, do którego dążą. Warto zaznaczyć, że każdy widzi swoją przyszłość inaczej, zatem celem dla jednej osoby może być opanowanie jazdy na deskorolce, dla kogoś innego znalezienie przyjaciela w kolejnym roku szkolnym, a ktoś inny myśli o zostaniu stewardessą i mieszkaniu w Madrycie. Moja w tym głowa by w kontekście tych planów „przemycić” jak najwięcej kompetencji, które faktycznie wzmocnią możliwości dzieci i młodzieży nie tylko w życiu szkolnym ale w życiu w ogóle. Na szczęście kreatywności mi nie brakuje, więc nauka jazdy na deskorolce to również matematyka (obliczanie różnych prędkości i odległości, jednostki miary itd.), fizyka (obliczanie bezpiecznej i niebezpiecznej prędkości, ustalanie środka ciężkości, balansowanie i grawitacja itd.), biologia (układ kostny, funkcje mięśni, ścięgien i stawów, omówienie różnych funkcji na przykładach zachowań na desce, odpowiednia dieta, znaczenie rozciągania dla lepszych efektów sportowych itd.)…

Uważam, że ograniczają nas w szkole głównie nasza wyobraźnia i wpojone schematy – planowanie naprawdę atrakcyjnych dla uczniów lekcji, może być przyjemniejsze i łatwiejsze niż nam się wydaje. Pracowałam w klasach, w których było ponad 30 dzieci (w Indiach nawet w jednej 50 osobowej;)) i z własnego doświadczenia piszę – da się, choć zmiany muszą najpierw zajść w głowie i podejściu. Choć oczywiście zawsze będę podkreślać, że właściwe warunki do uczenia się gwarantują klasy liczące nie więcej niż 20 osób.

 

Bardzo ważnym elementem rozmów o wizualizacji jest zwrócenie szczególnej uwagi uczestników na rozwój osobowości i kompetencji:

„Napisałaś, że aby zostać stewardessą powinnaś skupić się na nauce języków obcych. To prawda, są bardzo ważne w tej pracy. Ale czy nic więcej nie musi się w tym czasie rozwinąć/wydarzyć? Jak sama mówisz, jesteś introwertyczką, czy jest coś, nad czym zatem powinnaś popracować w tym zakresie?” Rozmawiałyśmy o pracy z emocjami (ang, Emotional labor – np. stewardessa powinna być miła ale stanowcza, uprzejma ale znająca granice własne i innych), o umiejętnościach z zakresu marketingu i sprzedaży produktów, a także oczywiście o zdolności opanowania i zachowania spokoju w trudnych sytuacjach. Niemniej ważny okazał się aspekt pracy nad głosem by był bardziej donośny, tak by komunikaty były zawsze zrozumiałe. W taki sposób dopisałyśmy kolejne punkty do planu i ustaliłyśmy, że należy podzielić plan na poszczególne etapy  i okresy, aby sprawniej, bez presji czasu i przeciążenia, móc realizować zadania.

Wizualizacja powinna zostać zawieszona w widocznym miejscu i omówiona również przez członków rodziny – w ten sposób zachęcam rodziny, by wspierali się w swoich drogach rozwoju. W przypadku wersji idealnej zachęcam do opracowania również takiego planu rozwoju rodziny – najlepiej myśląc w perspektywie najbliższego roku.

 

Do planu wracamy często – rozpoczynając bądź kończąc zajęcia, robiąc ewaluację procesu co 2-3 miesiące, a także w przypadku nieoczekiwanych wydarzeń nadających kierunek różnym zmianom, których doświadczają moi uczniowie. Plan może się zmieniać, przekształcać – jak to w życiu bywa. Ważne jednak by zauważyć moment, w którym opracowany plan już nam nie służy oraz dlaczego tak się dzieje.

 

Dzielę się z Tobą tą metodą, bo już w tym roku szkolnym przeprowadziłam 7 takich zajęć. Po każdym z nich jestem pod ogromnym wrażeniem pięknych i mądrych wizji dzieci i nastolatków. Widzą siebie wykonujących ciekawe zawody, wygrywających olimpiady ogólnopolskie, działających na rzecz zwierząt, ratujących planetę. Rzadko kiedy ich pomysły trzymają się schematów, które powielało jeszcze moje pokolenie – matura, studia, partner, ślub, mgr, dom, drzewo, dziecko. I oczywiście, sama nie mam nic przeciwko takiej drodze, jednak cieszy mnie fakt, że młodsze pokolenia nie uznają już tej ścieżki jako jedynej słusznej. Dostrzeganie różnorodności wyborów, to wybory świadome.

A ja, właśnie w świadomości i umiejętności podjęcia wyborów, w zgodzie ze sobą i w poszanowaniu planety i innych ludzi, widzę potencjał budowania szczęśliwego życia na Ziemi.