Umiejętność celebrowania oraz doceniania siebie i swoich osiągnięć

0
41
Nigdy nie rozumiałam, dlaczego w polskich szkołach i uczelniach tak lekko i niedbale podchodzi się do zakończenia poszczególnych etapów w życiu uczniów i studentów. Sztywne akademie, szybkie odczytanie listy nazwisk uczniów z wybitnymi osiągnięciami, uścisk ręki, “gratuluję, staraj się dalej”, odhaczanie punkt po punkcie bez chwili realnego, właściwego świętowania.
.
.
.
Pamiętam do dziś łzy szczęścia i ogrom niepohamowanych emocji ucznia klasy 5, którego uczyłam w Finlandii, gdy okazało się, że został wyróżniony podczas zakończenia roku jako uczeń, który w danym okresie najbardziej angażował się w zdobywanie wiedzy. Jego wyniki były średnie, nie wyróżniały się na tle klasy. Jednak doceniono jego chęci, podejmowane próby, fakt, że w znacząco wzmocnił umiejętności językowe w danym roku (chodził do klasy immersion, w której nauka wszystkich przedmiotów odbywała się w języku obcym) i pomimo, iż czekało go w dalszym ciągu wiele wyzwań i “nadrabiania zaległości”, po prostu doceniono, że zrobił co w jego mocy by zdobywać wiedzę i umiejętności.
.
.
Wracam też często do pracy z moją drużyną specjalną, uczniami, mającymi spore trudności w nabywaniu kompetencji szkolnych. Moment, kiedy zrozumiałam, że zamiast skupiać się na tłumaczeniu poszczególnych zagadnień, chciałabym przywrócić tym uczniom wiarę w to, że są świetni, zdolni, inteligentni, mają czym się dzielić z innymi. Uzgodniłam z nauczycielami prowadzącymi moją taktykę i realizowałam plan wierząc w to, że podniesienie ich samooceny i poczucia wartości przywróci odwagę do podejmowania wyzwań, wzmocni odporność na porażki i niepowodzenia, wyposaży w narzędzia do radzenia sobie z trudnościami. Przed sprawdzianami spotykaliśmy się, żeby życzyć sobie powodzenia i pokazać trzymane kciuki. Po nich, tańczyliśmy, “strzepywaliśmy” z rąk i całego ciała nasze stres, napięcie i obawy. Po otrzymaniu wyników bałam się, że moja drużyna się zniechęci – przyzwyczajona do innych oczekiwań względem uczniów po procesie zindywidualizowanych zajęć – bowiem ich wyniki, owszem, uległy poprawie, ale nie były to najlepsze oceny.
 
Nauczyciele prowadzący przekazali informacje zwracając się do całej grupy mówiąc o postępach poszczególnych dzieci, precyzując jakie umiejętności nabyli w ostatnim niektórzy, jak nieznaczne zmiany są dowodem na zaangażowanie i przebyty proces. Dzieciaki gratulowały sobie nawzajem, klaskały, przybijały piątki i poklepywały po plecach. Od tamtego momentu widzę ogromną różnicę pomiędzy chwaleniem, a udzielaniem wsparcia. Pomiędzy komunikatem konstruktywnym, a informacją zwrotną. Pomiędzy szkołą, opartą na relacji, a fabryką, w której wskaźnikiem wzrostu jest jedna miarka.
.
.
Pamiętajmy o świętowaniu, przeżywaniu radości, dzieleniu się szczęściem i wzruszeniem. Docenianiem drobnostek i kroków milowych. Pamiętajmy, że odpowiednie wsparcie może zdziałać cuda.
 
Jeśli jesteście ciekawi jak na pracę z drużyną specjalną patrzyłam 3 lata temu pracując w fińskiej szkole, zapraszam do lektury (osobiście, wracając do tego wpisu zauważyłam jak bardzo zmienia się moja forma przekazywania myśli! :))
.
Dla ciekawych, dorzucam scenariusz i artykuł na temat samooceny i samoświadomości, które ukazały się w 2018 roku w magazynie dla nauczycieli “Sygnał”:
.
Życzę Wam dnia pełnego małych i dużych okazji do świętowania!