Dzień z kalendarza fińskiego nauczyciela

14
772
W dzisiejszym poście chciałabym opisać, jak z mojej perspektywy, wygląda dzień pracy nauczyciela w Finlandii. (Oczywiście są to świeże wnioski, być może po jakimś czasie zaktualizuje wpis:).)
 

Pracownicy zbierają się w budynku ok 7:50, tak by na spokojnie wypić kawę ze współpracownikami, porozmawiać o dniu poprzednim i planach na kolejne zajęcia. W pokoju nauczycielskim panuje bardzo rodzinna atmosfera, wszyscy zwracają się do siebie po imieniu, stażyści i praktykanci często proszą o pomoc nauczycieli innych grup, niezwiązanych bezpośrednio z ich pracą w szkole. 

Photo by Estée Janssens on Unsplash

 

O 8:15 rozpoczynają się lekcje, a trwają one, tak jak w Polsce, 45 minut każda. Przerwy nauczyciele spędzają wspólnie w pokoju nauczycielskim, z wyjątkiem tych, którzy w danym momencie mają dyżur przed budynkiem szkolnym ( podczas wszystkich przerw dzieci mogą udać się na plac zabaw, opiekę sprawuje tam jeden nauczyciel; nauczyciele dyżurują mniej więcej dwie przerwy w tygodniu). W placówce, w której odbywam staż nauczyciele są bardzo otwarci i chętnie wypytują stażystów i praktykantów o ich doświadczenia. Porównują systemy edukacyjne, analizują podobieństwa. Z wieloma rozmawiałam o projektach i wymianach międzynarodowych, są bardzo zainteresowani takimi możliwościami. W pokoju nauczycielskim rozmawia się w 4 językach – fińskim, szwedzkim, angielskim i hiszpańskim. 
 
Większość zajęć uczniowie odbywają w swoich klasach, są jednak sale specjalnie wyposażone do poszczególnych zajęć. Uczniowie sami stawiają się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, nauczyciel nie musi towarzyszyć im w tym procesie. 
 
 
Rola nauczyciela jest tu trochę inna niż w tradycyjnym nauczaniu. Uczniowie zwracają się do niego po imieniu i nie zmniejsza to w żadnym stopniu jego autorytetu. Ponieważ większość zajęć prowadzona jest przy pomocy metody projektów, zadania prowadzącego ograniczają się do nadzorowania postępów pracy, udzielania wskazówek – nie odpowiedzi, wspierania w działaniu i motywowania w razie potrzeby. W ciągu 3 dni zajęć (codziennie od 8 do 15, w klasach 1-6) nie zaobserwowałam żadnych zajęć prowadzonych metodami podającymi. Brak tu (jak do tej pory) wykładów, prezentacji czy omówienia elementów książki, poszczególnych rozdziałów. Zapewne  metody te nie są zupełnie odstawione i zapomniane, niemniej jednak odnoszę wrażenie, że podjęto próbę  ograniczenia ich do minimum. 
 
Między godziną 10:30 a 12:00 otwarta zostaje stołówka i nauczyciele z określonym odstępem czasowym zabierają swoich uczniów na posiłek. Nadzorują oni przebieg posiłku, po jego skończeniu każdy uczeń indywidualnie udaje się do klasy. 
 
Jak się dowiedziałam, w każdy piątek nauczyciele prowadzą pewien znany w całej Finlandii „konkurs” ( o tym, że jest to konkurs krajowy, a nie tylko szkolny, dowiedziałam się od współlokatorki – pielęgniarki, która była pewna, że to tylko swego rodzaju legenda;)). 

 

Od rana w piątek każdy zainteresowany może zostawić w specjalnie przeznaczonym kubku 50 centów i zapisać się na liście przy wybranym numerze – szczęśliwym numerze. Pod koniec dnia wszyscy zbierają się w pokoju aby początkowo zaśpiewać piosenkę (jaką, jeszcze się dowiem, w piątek byłam w szoku i nie zdążyłam zapytać:)), a następnie, zupełnie profesjonalnie przeprowadzić losowanie szczęśliwego numeru. Zwycięzca otrzymuje butelkę wina oraz pieniądze zebrane w konkursie, tak by w przyszłym tygodniu zakupić kolejną butelkę „Piątkowego wina” (po okresie świątecznym lub wakacyjnym oprócz wina znajdują się światowe specjały typu „Limoncello”, polskie piwo itp. Podróżujący nauczyciele przywożą coś z rejonów, w których odpoczywali od szkoły:)).
( Zdjęcie arkusza, na którym można wpisać swoje imię, z zaznaczoną zwyciężczynią :))

 

 
Zatem podsumowując, już dziś, bez tej ogromnej dawki euforii jednak z niemniej pozytywnym nastawieniem, warunki do pracy i nauki mam doskonałe. Przyjazna atmosfera sprzyja rozwojowi, nie boję się bowiem zadawać pytań i proponować swoje rozwiązania (Już drugiego dnia prowadziłam zajęcia, co według mnie świadczy o dużym zaufaniu nauczycieli do stażystów). Podoba mi się również etyka pracy oraz sposób spędzania czasu wolnego od zajęć przez nauczycieli. Wiadomo, że można byłoby w tym momencie nadrobić pracę papierkową, odpisać na maile, uzupełnić aplikację do nadzoru rodzicielskiego, a jednak czas ten jest poświęcany na pomoc praktykantom (często niezwiązaną ze szkołą) i herbatę, czy kawę w miłym towarzystwie. 
 
A Wy jak sądzicie? Podoba Wam się taka forma pracy czy coś byście zmienili?